Tobogan / blog

Tobogan / 48. tydzień

04GRU

Tobogan / 48. tydzień

04. 12. 2017 09:47 Jan Šlachta

 Pada śnieg! Kubik będzie się cieszył. Dokładnie to sobie pomyślałem, kiedy szedłem rano do pracy. Dzieci uczą patrzeć na świat bardziej radośnie :-). Mamy u nas poniedziałek, który jest trochę ważniejszy, niż pozostałe, dlatego mówimy na niego Wielki Poniedziałek (WP). Mimochodem jest to również dzień, w którym nie da się znaleźć wolnej sali konferencyjnej, ani WC, co jest chyba jeszcze większym problemem. Ondra został schwytany. Naprawdę tak się stało. Mała sala konferencyjna w trakcie WP jest siedzibą Czeskiego Zespołu, który czyha w niej na informatyków. Jak tylko któryś przechodzi w pobliżu, nie ma dla niego ratunku, zostaje schwytany. Ondra nie ma jeszcze doświadczenia i nie uważał. Z sali konferencyjnej wyplątał się dopiero po obiedzie :-). WP jest specyficzny. Ja na przykład śniadanie zjadłem o 11, a obiad o 2 i to bez ingerencji Czeskiego Zespołu. Jirka Špalek pojechał wieczorem na SK tour. Celem było objechanie kilku słowackich miast. Niestety wieczorna droga powrotna nie do końca wyglądała tak, jak tego oczekiwał. Godzinę spędził w zaspie. Dla Jirki nie było to nic rewolucyjnego – zamiast pracować z hotelu, pracował z samochodu.  Toalety, toalety, toalety… niestety. Tak, WP trwał dwa dni. Wláďa, nowy członek naszego zespołu, zgłosił się na nasz turniej w squasha. Jest sportowcem ciałem i duchem. Ciało jest ważniejsze, ponieważ sportowców jedynie duchem u nas pełno :-D. Turniej się odbędzie. Trzy razy hura. Hanes przyszedł do IT po kołki, a my powiedzieliśmy, że nie mamy. Dwie sekundy później przyszła Iva, też po kołki. Oczywiście, że Iva ma ładniejsze oczy i w ogóle, ale my naprawdę nie mamy u siebie żadnych kołków. Andy niezbyt długo mogła grzać się w ciepłym biurze. Od razu w poniedziałek pojechała z Petrem D., Piotrem i Marianem do Poznania. Prezentacja Josephine dla 13 organizacji miejskich wypadła dobrze. Jirka Š. spędzał czas na przedświątecznych spotkaniach z klientami. Według niego były bardzo przyjemne. Wieczorna jazda z Bańskiej Bystrzycy do Koszyc, mimo opadów śniegu, dobrze się skończyła, więc tym razem pracował z hotelu.  Sofi szkoli! Jak to poznać? Bardzo łatwo. Bardziej zdenerwowanego człowieka trudno w środę znaleźć. Usłyszałem dyskusję w kuchni, że Krista usypia dzieci, puszczając im wiadomości w telewizji. Do sportu już wszyscy śpią. Metodę mogę jedynie polecić. :-) Pan Dyrektor miał problem ze swoim komputerem. Od razu przygotowaliśmy nową maszynę i wszystko dokładnie zaplanowaliśmy. Pozostało tylko zareklamować stary komputer. I tutaj zdrada! Ten problematyczny klawisz „P”, który nie działał, zaczął działać. I to tak, że to było najlepiej piszące „P”, jakie kiedykolwiek widziałem. Odbył się drugi etap rozmów do PL zespołu. Andrea mówi, że to nie wygląda wcale tak źle. Jakie jest dokładne znaczenie tego stwierdzenia, niech każdy pomyśli sam. :-D Większość z nas poszła popatrzeć na fajerwerki z okazji 750 lat Ostrawy. Od siebie mogę powiedzieć, że już bardzo długo nie oglądałem fajerwerków, co uświadomiłem sobie, gdy z naszego miasta zaczęło dobiegać „juuu, jeee, super” i to nie był Kubik :-D. Honza Cudlín mimo brzydkiej pogody i zjedzonego obiadu wybrał się na strusiego hot-doga. Czy jadł strusia, czy psa – nie wiem. Co wiem na pewno, to że po zjedzeniu go już się tak nie śmiał. Dowód tutaj. Tomasz wyruszył z Igorem do Chorwacji. Znów do pracy. W czasie drogi na zmianę padał gęsty śnieg i świeciło piękne słońce. Chwaliłem się Ivce w kuchni, że w tym roku przebiegłem 1100 km i zrobiłem 4 miliony kroków. Iva na mnie popatrzyła, hmm… to nie dużo, to nie jest nawet 100 km w miesiącu. Kroków mam ponad 4,5 miliona. Następnym razem pochwalę się Karlovi :-). Tomáš i Igor szkolili w czwartek pierwszy chorwacki szpital, a później mieli spotkanie nad morzem w Rijece. Lukáš i Ondra nieśli do serwerowni twardy dysk. Donieśli go tam, przekonali się, że się nie zmieści i nie mają go czym przymocować, więc zabrali go z powrotem.  Nawet mistrz IT się czasem pomyli W piękno zaśnieżonych pól powątpiewał Jirka Š., który również ma małe dzieci. Jednak kiedy 6 km jedzie się przez 45 minut, dwa razy się człowiek zakopie i jeszcze do tego nie może pracować, to zaczynają się nerwy. Dowód z drogi tutaj. Andrea pojechała do Łodzi. Dwa dni pełne spotkań przed nią. Andy patrzy na to podobnie jak Jirka Š. Ponoć wszystko było super, tylko 12 cm śniegu w ciągu nocy to trochę dużo. Iva zawsze o wszystko ładnie nas prosi. Tym razem wyniesienie pudeł do kontenera było rozkazem. Aż tak, żebyśmy się jakoś szczególnie przestraszyli, to nie, ale było to słodkie. Po ciężkiej pracy zrobiliśmy sobie z Ondrą nagrodę – obiad w Polocaffe FOTO.  Choinki, jak okiem sięgnąć. W piątek przywitały nas świąteczne ozdoby. Wprawdzie główna choinka jest trochę mniejsza, ale za to mamy ich więcej gdzie indziej, w prawie każdym pomieszczeniu. Kalendarz adwentowy również bardzo się udał. Dowody znajdziecie tutaj – FOTO, FOTO i FOTO. Na ostatnim zdjęciu pozwoliliśmy sobie ukryć jednego z nas. Kto znajdzie, wygrywa nagrodę. Sofie skarżyła się, że patrzenie na zdjęcia sprzed kilku lat ją przeraża. Opisała nam bardzo barwnie, że w poprzedniej pracy mieli sklep z deserami i jedzeniem w tym samym budynku. Jej słowa: „Fuj, to były straszne czasy”, mówią same za siebie. Później dodała: „Ale taki mały sklepik by się nam tutaj przydał”. Ja mogę do tego dodać tylko: „Sofi, wyglądasz świetnie, a Billę zostawimy po drugiej stronie rynku, tam, gdzie jest” :-D. Tomáš T. miał wolne i pomagał przy pracach w mieszkaniu. Dowodów nie mamy, a zdjęcie jest tutaj. Ale Tomáša przy pracy nie ma co na nim szukać. Radek był na wycieczce, tym razem w Pszczynie w ogrodzie żubrów. Żubr jest na drugim zdjęciu - FOTO a FOTO :-D. Nelinka Špalík poszła na urodziny koleżanki. Rodzice odebrali ją o 8 wieczorem i pojechali do babci do Jesenik. Korzystałbym z imprez, które kończą się o ósmej wieczorem, później będzie tylko gorzej.  Barcamp to świąteczne wyobrażenie Danki G. Jak sama mówi, jeśli można się kształcić, prezenty i słodycze muszą poczekać, weekend – nie weekend FOTO. Radek poszedł obejrzeć wystąpienie młodszej Nanči, przećwiczył z odrobiną folkloru historię o narodzeniu Jezusa FOTO. Były owacje. Ja pojechałem z Kubikiem do babci do Těškovic. Zima w pełnej krasie. Góry śniegu, małe dzieci = wszyscy zadowoleni. Igor H. wysłał nam 3 zdjęcia. Na tym pierwszym sprawdza, dlaczego ma po kolana wody w nowej studzience – FOTO. Na drugim podziwia piękno Jarmarku Świątecznego przy zamku dobřichovickim – FOTO. Według naszych informacji zdążył się przebrać. A na trzecim wysłał propozycję pracy sezonowej – FOTO. Andrea pojechała na turniej kibicować Tobiasowi. Z ośmiu drużyn byli drudzy. Mama zachwycona, ponieważ drugie miejsce jest super, Tobias wściekły, gdyż wiemy, że liczy się tylko zwycięstwo FOTO. Adik dodatkowo świętował urodziny u babci, nie mogło zabraknąć tortu FOTO. Hanka wysłała zdjęcie choinki z Hlučína FOTO. Kamča twory. Słowa byłyby tutaj zbyteczne, spójrzcie na to piękno sami – FOTO i FOTO. Wierzę, że właśnie pobiłem rekord w ilości fotografii. Jeśli nie, wyślę te, które zostały. Radek przysłał imponujące 12 sztuk. Pięknego dnia wszystkim, 100K.

Tobogan / 47. tydzień

27LIS

Tobogan / 47. tydzień

27. 11. 2017 09:06 Jan Šlachta

 Poniedziałek: Jirka Š. miał zacząć swój dzień od narady, która powinna odbyć się w kawiarni na rynku, niestety ze względu na remont było zamknięte i musieli się przenieść do NARu.  Wtorek: rano było śniadanie głównodowodzących, które ze względu na wciąż zamkniętą kawiarnię znów odbyło się w NARze. Dla pozostałych śniadanie przygotował Honza C., który tego dnia miał urodziny. Po śniadaniu Jirka Š. pojechał do klientów i pierwsze spotkanie od razy wypadło super – potencjał na JOSEPHINE, tymczasem jeszcze w wersji pilot, ale nie przeprowadzili jeszcze ani jednego zamówienia. Później dowiedział się, że zrobili około 50 zamówień, ale w tradycyjny sposób, ponieważ na JOSEPHINE podobno nie było czasu. Kiedy Jirka to usłyszał, prawie musieli dzwonić po karetkę :-) Po spotkaniach skierował się do nieznanego pensjonatu i czym był bliżej, tym bardziej się bał. Na szczęście zauważył, że obok pensjonatu jest komisariat, co go trochę uspokoiło.  Środa: Jirka Š. rano dowiedział się, że dwa pierwsze spotkania są odwołane, panowie zapomnieli... Więc zorganizował sobie biuro objazdowe w samochodzie i pracował stamtąd.  Czwartek: polska Andy szuka do zespołu nowego współpracownika i na czwartek miała umówione dwie rozmowy. Odbywały się po polsku i według Danki G. były OK. Czyżby miał do nas przyjść nowy kolega? Jirka Š. wracał z podróży i wpadł do nas na chwilę. Po południu poszedł z Adikiem do szkoły na zapoznawcze wydarzenie pierwszoklasistów – szkoła robi sobie dobrą reklamę :-) Słowacka Danka po pracy poszła z Sofi relaksować się w saunie, a później na lampce wina FOTO.  Piątek: piątkowy poranek zaczął się bajecznie, Martin Š. alias Słodziak przygotował dla nas słodkie śniadanie FOTO i FOTO. Później życzyliśmy Malcolmowi wszystkiego najlepszego z okazji urodzin i szczęśliwego lotu do rodzinnego kraju. Po południu do Jirki Š. przyszli Adík z Nelinką, którymi zajęła się Sofie. Po pracy pojechali na świąteczne zakupy do centrum handlowego Karolina. Tam pojechałem również ja z dziewczyną i trochę powiększyliśmy naszą szafę :-).  Weekend: Danka G. wyruszyła w sobotę z Adelką do Starej Areny na Białego wieloryba. Adel wygrała w kategorii “najstarszy dziecięcy uczestnik”. Była również jedyną, która się nie bała i rozumiała brzydkie słowa marynarzy. Później poszły na Targ Bożonarodzeniowy na poncz i uroczyste otwarcie świątecznego lodowiska. Adik Špalek w sobotę świętował swoje urodziny, ma już 6 lat FOTO i FOTO - ten czas naprawdę szybko leci, westchnął Jirka. Ja pojechałem w sobotę z dziewczyną do Brna na Targ Bożonarodzeniowy. Był ogromny, mnóstwo jedzenia, kilka rodzajów grzanego wina i ponczu, piękne świąteczne ozdoby, a nawet jeździł tam ozdobiony tramwaj FOTO.  Szef na spotkaniu: Po czterdziestu pięciu latach spotkałem się z kolegami z klasy. Muszę krytycznie przyznać, że są strasznie starzy. Rozmawialiśmy. Historia sąsiada z ławki mnie natchnęła. Opowiadał, jak wybrali się z kolegą na jednego (albo więcej). W którejś z kolejek barmanka nalała jednemu z nich dużo więcej niż pozostałym, co od razu z niezadowoleniem skomentowali. Dama bez wahania wzięła problematyczny kieliszek, upiła, postawiła z powrotem na tacy i ze złością zapytała, czy już teraz wszystko im pasuje.  ZuzKa w Dubaju: nasza Zuzka pojechała do koleżanki na zasłużony urlop do Dubaju. Wielu informacji nie mam, ale wierzę, że z pewnością jest tam bajecznie. Co jednak wiem, to że podobno całe piętro pałacu ma dla siebie, a na tarasie basen i ogród bezpośrednio na plaży – w związku z tym, jak znam Zuzkę, wierzę, że wszystko to znalazła bezpośrednio na miejscu :-) Tutaj mam jeszcze kilka zdjęć – pałac w miniaturze FOTO, najprawdopodobniej ogromne akwarium FOTO. Z mojej strony to wszystko, więc pozostaje mi życzyć spokojnego przyszłego tygodnia, LZ.

Tobogan / 46. tydzień

20LIS

Tobogan / 46. tydzień

20. 11. 2017 13:00 Jan Šlachta

Tak samo szybko, jak się pojawiła, panika związana z eBF znikła. Wszyscy nadrabiają to, z czym się spóźniali, nie wszyscy jednak z sukcesem. Zamiast odpoczynku wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim nieodłączne ustrajanie okien, werand, balkonów, ogrodów, dachów i domowych zwierzątek, pieczenie słodkości, tworzenie wieńców adwentowych, a w szczególności Mikołaj. To prawda, że większość oprósza tylko wieniec z poprzedniego roku i „wtyka” nowe świeczki. I tak nikt nie pamięta, jak ostatnio wyglądał. Ci bardziej zaprawieni w boju w ramach kamuflażu zmieniają kolor świeczek. Pod koniec tygodnia spadł u nas pierwszy śnieg. Jedyne, co można było z nim zrobić, to omieść go z samochodu, co okazało się być nadzwyczaj upierdliwe i całkiem kontrproduktywne. Zeszło mi się z tym 15 minut, a za kolejne pół godziny po śniegu nie było ani śladu. Niektórzy, jak np. Lukáš Z., zaczęli już świąteczne sprzątanie. Jeśli chcielibyście wiedzieć, jaka jest różnica między świątecznym i normalnym, to są one prawie takie same. Tylko że przy tym świątecznym możecie zrobić sobie poncz i od razy przychodzi lepszy, świąteczny nastrój. W połączeniu z Bożym Narodzeniem nie mogę się oprzeć przed wspomnieniem o tej sztucznej „wspaniałości” na rynku. Do teraz nie miałem pojęcia, że sztuczne drzewko też może gubić igły. Widocznie ostrawskie powietrze jemu również nie służy FOTO. Jednakowoż wystarczył klej i taśma izolacyjna i wszystkie igły są z powrotem. Pan na rynku powiedział, że należy je traktować jak normalne drzewko, po czym wyciągnął spawarkę i zabrał się do pracy. Po całodniowych naprawach, gdzie jedyne, czego brakowało, to palnik (podobno będzie potrzebny przy rozbieraniu drzewka), nie mogłem się wieczorem nadziwić. Zupełnie nic się nie zmieniło. W sobotę Radek znów chciał zażyć trochę kultury na Exit Game, w ramach Nocy Teatrów. Widocznie nie było to tak ekscytujące, jak oczekiwał, ponieważ nie wytrzymał z rodziną nawet pół godziny. Dla odmiany Lukáš K. pojechał w weekend z całą rodziną do Pustevny. W drodze powrotnej na rękach zasnął mu syn. Nie chciał go budzić, a jednocześnie chciał poćwiczyć i zrobić wrażenie na swojej drugiej połówce. Ponoć jest tak samo sprawny i ma tyle siły, ile za młodu – przez następne 5 km niesienia nie dał po sobie poznać nic. Zdradzała go tylko zaciętej miny. Niestety przez kolejne dwa dni nie mógł podnieść rąk ponad poziom ramion. Chyba nie jest już tak witalny, jak kiedyś. A może jest, ale w takim razie nie będę pytał o ocenę z WF-u. Podobnie twierdzi także Malcolm, ale jemu bardziej można uwierzyć. Mimo zaczynającej się mroźnej pogody nie zaniedbywał treningów. Tym razem szedł/biegł w Ostrava Movember 2017 Fun Run/Walk i ponownie energii i wytrwałości mogli mu pozazdrościć dużo młodsi konkurenci. Nie wiem, czy zwyciężył, ale na tyle, na ile go znam, jakiś medal na pewno zdobył. Mam nadzieję, że dobrze bawiliście się w trakcie długiego weekendu. Życzę pogodnego przyszłego tygodnia. JC

Tobogan / 45. tydzień

13LIS

Tobogan / 45. tydzień

13. 11. 2017 08:37 Jan Šlachta

Przed tygodniem po raz pierwszy potraktowałem eBF jako największe teambuildingowe wydarzenie NARu i całego proebizowego mikroświata. Myślałem o tym trochę z dystansem, ale kolejne dni sprawiły, że stało się to rzeczywistością. Wszyscy, którzy mieliśmy możliwość uczestniczyć w eBF, cieszyliśmy się, że stanowimy część tak działającego zespołu. Że możemy z ludźmi wokół nas wymienić i dzielić się 1) wiedzą, 2) umiejętnościami, 3) cieszeniem się 4) radością ze wspólnego spotkania. W momencie, w którym byliśmy RAZEM na wystawie, otwierającej trzynaste eBF we wtorkowy wieczór poprzedzający konferencję poczułem, że to wszystko prawda i niczego sobie nie wymyśliłem. Niewątpliwe było, jak obie strony cieszyły się na siebie i miały radość z tego, że wszystko się udało i znów się spotykamy. A dla zilustrowania dodaję cytat z maila do matadora eBF, w którym ocenił to jeden z uczestników, biorący udział po raz pierwszy (udostępnił maila z chęcią, choć może to wyglądać wyłącznie jak dobry marketing):

„Na tej konferencji byłem z twojego polecenia po raz pierwszy. Sam bym się na nią pewnie nie wybrał (odległość, cena, lekki sceptycyzm po poprzednich konferencjach itd.). Konferencja eBF przerosła jednak wszystkie moje oczekiwania. „Marketingowe” informacje na stronie internetowej, mówiące o wspaniałej atmosferze, radości ze wspólnego spotkania i wyjątkowo pozytywnych ocenach są w tym przypadku prostym opisaniem faktu i w 100% zgadzają się i działają. Naprawdę interesujący ludzie, interesujące wykłady i możliwość dyskusji we dnie i w nocy wraz z domową i komfortową atmosferą, to wszystko dosłownie mnie natchnęło. Bardzo się cieszę, że miałem możliwość odwiedzić tę konferencję.”

Jeszcze pochwały. ZuzKa i jej zespół wykonawczy (Martin Š., Kamila, Malcolm) oraz Hanka i jej zespół zajmujący się designem (Honza Š., Anežka) pracowali ciężko i dobrze. My pozostali przydaliśmy się przy dniach finałowych. Pochwał powinno się rozdać więcej, ale wtedy kiepsko czytałoby się TOBOGAN. Rozwiążę to poprzez podziękowanie wszystkim, przez co rozumiem 444 uczestników i kilkudziesięciu pracowników. My wszyscy również byliśmy BARDZO dobrzy. A teraz będziemy czekać na czternastą edycję. Fotogaleria eBF 2017 >>. I jeszcze - ZuzKa jest fajna. mk

Tobogan - 44. tydzień

06LIS

Tobogan - 44. tydzień

06. 11. 2017 09:50 Jan Šlachta

Zwiększające się napięcie, coraz większy hałas, ogólna panika i coraz szybciej poruszająca się Zuzka. To wszystko bezkompromisowo świadczy o tym, że zbliża się konferencja eBF. W firmie raczej nie ma człowieka, którego nie dotyczyłaby konferencja. Tylko kilku naszych informatyków nie daje po sobie znać, że się stresują. Być może jeszcze nie wiedzą o tym wydarzeniu. A jeżeli komuś grozi załamanie, podobno ma to sobie z wyprzedzeniem wpisać do kalendarza. Cały tydzień ciągnął się w duchu przygotowań. Hotele, którymi zajmuje się Martin Š., są zarezerwowane, a my byliśmy podobno pierwszymi zapisanymi na liście. Broszury są wydrukowane a wszystkie 500 toreb powinno być już przygotowane, co okazało się być wyzwaniem dla sporej ilości ludzi na całe popołudnie Nawet mimo doskonałego przygotowania zaskakująco często słyszę, że czegoś brakuje. W większości chodzi jedynie o fałszywy alarm. Jednakowoż już liczymy pierwsze straty. Lukášowi Z. zaczęła dokuczać stara rana z Wietnamu. Choć być może to przez środowy badminton. Już naprawdę nie wiem. Wynikiem tego był oczywiście ból w plecach, zwichnięta kostka i droga na parking, która przeciągnęła się z 2 do 15 minut. Ja temu powiedzeniu – sport to zdrowie – nigdy za bardzo nie wierzyłem. Z jakiegoś dziwnego powodu Lukáš często zaczął być potrzebny po drugiej stronie biura. Nie żebyśmy byli złośliwi, po prostu lubimy sobie pożartować. Ale są również dobre wiadomości. Policja wspaniałomyślnie oznajmiła Honzie Š., że znaleźli jego skradziony telefon i ma stawić się na komisariacie. Hanys jednak nic takiego nie zgłaszał. Zrozumiał o co chodzi dopiero później. Sprawa dotyczyła telefonu, który ukradli mu ponad dziesięć lat temu – FOTO. Lepiej późno niż wcale. Ostatnio wzrosło także zainteresowanie małymi specjalistami. Jirka ma urwanie głowy, więc potomkami Špalkovych zaopiekowała się Sofie – FOTO. Kiedy doszło do sprawy rowerów i pytania, czy jeździ dobrze, odpowiedź była szybka i jasna – „Wszystko co umiem, umiem świetnie”. Lukáš K. także nie ma lekko ze swoimi latoroślami. Chyba najtrudniejszym zadaniem w jego przypadku jest ostrzyżenie syna. Po dwóch nieudanych próbach myślał już, że zrobi to, kiedy malec zaśnie. Każdej nocy miała to być połowa głowy. W końcu wszystko dobrze się skończyło i w czwartek udało się tę rozczochraną fryzurę ujarzmić. Ponieważ warunek był twardy: „tatuś musi siedzieć ze mną”, Lukáš więcej włosów miał na ubraniu niż na głowie. Tym razem miejsce u boku Malcolma zajęła Kamča i pobiegła w angielskich barwach po medal na Hornickou desítku - FOTO. Trzymajcie wszyscy kciuki, niech ten tydzień skończy się dobrze i bez komplikacji. Mam nadzieję, że będziecie świetnie się bawić na eBF. JC

Zuzčin deník

2017-03-30

Dziś odbyła się największa do tej pory eAukcja typu HOLLAND o wartości około 1 mln euro. Nie chodziło o tulipany, ale skomplikowane technologie. Oszczędność szeregu dziesiątek tysięcy euro była zachętą do kolejnych takich aukcji i dowodem, że każdy z typów aukcyjnych ma swoje zastosowanie, z którego możliwościami należy się liczyć już w trakcie planowania strategii zakupu.


2017-02-08

Urządziliśmy turniej w aktivity. W firmie, gdzie pracuje 9 narodowości, do gry potrzebujemy tłumacza google, ale dzięki temu zabawa jest jeszcze lepsza. Wybrałam jeden z najlepszych rysunków, na którym jest jamnik długowłosy i może trudno to uwierzyć, ale został odgadnięty :)


2016-11-08

Dzisiaj dzwonił Tomáš Šturala i powiedział, że o siódmej rano spadł u niego dyplom FSA z 2012 roku, a godzinę później spadł też ten z 2013, więc sprawdza, czy w Ostrawie wszystko w porządku. Melduję, że jesteśmy przygotowani. Spadające dyplomy były widocznie zapowiedzią ostrawskiego spotkania. Miasto stoi, sale gotowe, a my czekamy na was. Zaczynamy!!! ZuzKa


2015-12-15

Na spotkaniu świątecznym odbył się konkurs na najlepszego kucharza. Naprawdę trudno zrozumieć, jak wspaniałą mięsną roladę i danie z szynką mogło pokonać ciasto marchewkowe. Prędzej bym uwierzyła, że ciasto zostało zdyskwalifikowane, niż że otrzymało pierwszą nagrodę. To są Święta!


2015-12-08

W poniedziałek czeka nas wigilia firmowa. Morki wyciągnął z kapelusza Janču Vítovą, której anonimowo miał kupić świąteczną niespodziankę. Bał się, że może zapomnieć, więc poprosił ją, żeby mu się jeszcze w piątek przypomniała. Jej to się trafiło :)


2015-12-04

Dzisiaj mamy turniej squasha. Wszyscy są wyspani i przygotowani do boju. Chcą mieć równe szanse, więc najważniejszy jest teraz wybór obiadowego menu. Jestem bardzo ciekawa czy ostatecznie będzie to pizza, czy może kaczka.


2015-12-04

Wypróbowaliśmy promocję „Bożonarodzeniowe ptaszki” i chyba nikt z nas nie wierzył, że już w grudniu będziemy mieć tyle rejestracji. Niewiarygodne. Dziękujemy wszystkim za zaufanie, bardzo nas to cieszy.


2015-11-02

Word czyni cuda. Tomaša Kravčíka za pierwszym razem zamienił na Krásného (pięknego), a przy drugiej próbie na Kravičkę (krówkę).


2015-10-29

Wiecie, że mamy dzisiaj światowy dzień udaru? Spędźcie go w dobrym zdrowiu!


2015-10-29

Z przygotowaniami na eBF mamy dużo pracy. Najwyraźniej nie każdy potrafi to zrozumieć. O północy Hanička rozwoziła nas do domów. Po drodze zatrzymała ją policja. Skąd pani wraca? Z pracy. No tak, w takim razie zapraszamy do alkomatu :)


Back to Top