Tobogan / blog

Tobogan / 28. tydzień 2018

16LIP

Tobogan / 28. tydzień 2018

16. 07. 2018 08:52 Jan Šlachta

Lato oraz urlopy w pełni. W tym tygodniu było nas w biurze troszkę więcej. W poniedziałek dołączyła do nas nowa członkini zespołu marketingowego. Báro, mamy nadzieję, że będzie ci się z nami dobrze pracować i będziesz w NARze zadowolona. W tym tygodniu kończyły się MS w piłkę nożną. W firmowych zakładach wygrana była już niemal jasna, decydowaliśmy między Radkiem i Marianem. W końcu, z przewagą 5 punktów, pierwsze miejsce zajął Radek. Rywalizację dało się odczuć również między chorwackim Igorem i Malcolmem, których zespoły spotkały się w środowym półfinale. Dopiero w doliczonym czasie mecz skończył się pozytywnie dla Chorwacji - FOTO. Została pokonana dopiero w finale, ale Igor był tak dumny, jakby wygrała cały turniej - FOTO. Najważniejsza wiadomość tygodnia nie pochodzi jednak ze świata futbolu: Vláďa został ojcem. W środę 11.07 urodził się Tobias. Gratulujemy rodzicom i niech syn przyniesie wam wyłącznie radość. Trenki z rodziną w piątek skończyli dwutygodniowe wojaże po bałtyckich krainach (ponad plan zdążyli odwiedzić też Helsinki) - FOTO. Mieli bogaty program zwiedzania i spróbowali kąpieli w 15°C morzu. Wszystko to wyszło im na dobre, widzieli i dowiedzieli się wielu nowych rzeczy oraz spróbowali miejscowego jedzenia i piwa. Najbardziej interesujący w ich podróży był nocleg w Estonii na wyspie Saaremaa w klasycznej drewnianej chałupie bez elektryczności - FOTO. Rozerwał się worek ze ślubami. Marian i Beata pojechali na wesele Marceliny w polskim Ustroniu, które odbyło się w pięknej górskiej chacie. To był duży ślub na ponad 100 gości, a międzynarodowi uczestnicy przyjechali z Brazylii, Anglii, Niemiec, Czech… i to nie wszystko. Goście bawili świetnie się do samego rana. Marcelina serdecznie pozdrawia wszystkich z NARu - FOTO. Również my w weekend byliśmy na ślubie, jeszcze nie był to ten nasz, ale zbliża się wielkimi krokami a przygotowania idą pełną parą. Nasz nadworny cukiernik Cukřík razem z moją drugą połówką kończą już robić makaroniki na ślubny stół - FOTO. Cieszcie się dalej wakacjami, niech będą wspaniałe. Wasz FS.

Tobogan / 27. tydzień 2018

11LIP

Tobogan / 27. tydzień 2018

11. 07. 2018 16:11 Jan Šlachta

As usual, I got a bad week for Toboggan. It was the shortest working week of the year, and half of the company were away on holiday, while many of the rest of us were recovering from our weekend in Slovenia. Here, a week or so later, is a memento of our rafting experience. On Monday we congratulated Martin Mikušec on his birthday which had taken place on Saturday, and he provided us all with some tasty treats. Unfortunately, I don’t have any photos. On Tuesday I counted only twenty of us in the office, which was a pity since it was Petr Donath’s birthday, and his wife Ester had provided us with a boundless feast of homemade delights: FOTO. Oh, and in the evening England won a football match. On Wednesday there were still only twenty-odd people in the office, but there was still plenty of food left: FOTO. Radek and his family came back from Egypt where he and his boys had been enjoying the sights and cheering on their favourites in the World Cup (England and Croatia, of course!): FOTO and FOTO;&nbspThursday was Saints Cyril and Methodius’ Day and the first day of a long weekend (for most of us). ;&nbspFriday was Jan Hus Day and the second day of a long weekend (for most of us). Jirka and his family spent an enjoyable four days at an Aqua Park in Budapest: FOTO and then a few more days in the High Tatras, here on a summer toboggan :-) FOTO. On Saturday I ran in Městský běh Karvinou at the same time as England were playing Sweden. Running was less stressful than watching the football! My only problem was that I had broken my glasses so I was running like a blind man :-). Of course both Croatia and England won their football matches, and will play each other this Wednesday evening. Who is Radek going to support now? :-) MJC

Tobogan / 26. tydzień 2018

02LIP

Tobogan / 26. tydzień 2018

02. 07. 2018 12:28 Jan Šlachta

Z letnich wakacji wróciły pierwsze wypoczęte jaskółki, więc powrócił naturalny ruch w biurze i odbyły się tradycyjne poniedziałkowe narady. Ivanka świętowała urodziny i nawet mimo to, że krem nie chciał się ściąć, jej rolada była delikatna :). Maruška dokończyła deklaracje podatkowe. Nie obyło się bez awarii systemu księgowego, co wywołało trochę nerwów, ale w końcu udało się wysłać je do finansów. Zza jej biurka nagle usłyszeliśmy głośne: „Jupiiii” :). Zbliżał się termin już raz przez nas przełożonej wyprawy w słoweńskie góry, połączonej z raftingiem. Pierwszy zaplanowany jesienny wyjazd nie wyszedł z powodu pogody. W prognozach mówią, że w wybrane przez nas dni będzie obfity deszcz i gwałtowne burze. Ze Słowenii nadchodzi: Don´t panic! Kolejne letnie urlopy rozkręciły się na dobre, dlatego pozostała część toboganu będzie w tym duchu. Ostrzeżenie: jeśli znajdujesz się w biurze przed komputerem, lepiej nie czytaj dalej!!! :). Marian z rodzinką wypoczywa na corocznym urlopie nad Bałtykiem. Na polski Hel ciągnie ich serce, a w tym roku dopisała też pogoda. Rowery, morze, kiting, ryby… po prostu super - foto i foto. Špalíkowie również wybrali sprawdzone miejsce – wodny świat w Budapeszcie. Po corocznym rytualne – selfie przed hotelem - foto, wskoczyli do wody i na zjeżdżalnie - foto. Lukáš Z. z dziewczyną też zasłużenie odpoczywają w Bułgarii. Wiedzieliście, że można grać w plażowe kręgle? Zobaczymy, jaki trening będzie miał Lukáš - foto. Radek jest z całą rodzinką w Egipcie. Podobno o siódmej jest tam ciemno jak w grobie, a w telewizji nie puszczają żadnych meczy, ale przynajmniej lodówka chłodzi przywiezioną śliwowicę. Z fotek nie wygląda to na taką tragedię – foto a foto. Nasz Martin Cukřík pojechał po greckie słońce na Korfu. Jego historię poprzedza starannie wybrana wycieczka, łącznie z jak najmniejszą ilością czasu spędzonego w pociągach i autobusach. W Ostrawie rozpoczął trzygodzinny wyścig na lotnisko Vaclava Havla, żeby dowiedzieć się, że na kolejny lot będzie czekał kolejne trzy godziny. Jednak wszystko dobrze się skończyło i z plaży pisze, że godziny stretchingu na siłowni zwróciły mu się po tysiąckroć, kiedy smarował plecy kremem do opalania i nie wywichnął sobie przy tym stawów foto. Flota trzech proebizowych Rapidów wyruszyła, mimo wciąż niekorzystnej prognozy pogody, w kierunku Słowenii. Pierwsza trudność pojawiła się już w Brzecławiu, gdy zauważyłem, że wino na wieczór i bochen chleba do kotletów dla całej ekipy zostawiłem w samochodzie w Ostrawie. Dokupiliśmy co trzeba i pojechaliśmy w kierunku austriackich wiosek – kiedy zjechaliśmy z autostrady i podziwiali okolicę :). Wszystko dobrze się skończyło i dotarliśmy do pięknego słoweńskiego Bovce. Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszej pogody na cały długi weekend – pięknie na zmianę z cudownie (z czego wynika tylko, że nie warto ufać prognozom :-D). Chłodna Soča wcale nam nie przeszkadzała, pokonaliśmy ją na raftingu, a następnego dnia był trek w parku narodowym Triglav w samym sercu Julijskich Alp. Zuzka, jedyna uczestniczka naszego teambuildingu, mówiła później, że to był „całkiem niezły męski wypad” i będziemy go co roku powtarzać (i nie obrazi się, jeśli dołączą inne uczestniczki). Obejrzyjcie piękne fotki z całego słoweńskiego teambuildingu. Życzę wam wielu fajnych, wakacyjnych przygód pachnących latem :) Honza

Tobogan / 25. tydzień 2018

25CZE

Tobogan / 25. tydzień 2018

25. 06. 2018 08:51 Jan Šlachta

 Poniedziałek: Rodzina Kaplanów dalej zasłużenie opala się nad Adriatykiem. Ta kusząca nieobecność nie spowolniła jednak starań mniej szczęśliwych, pracujących kolegów w realizacji strategicznych i operacyjnych zadań, aby i oni mogli postarać się o przyszły urlop. Dowodem na to niech będzie zakończenie wszystkich tradycyjnych poniedziałkowych narad już przed południem, co umożliwiło Jirce i Martinowi wyruszenie na dwudniową słowacką trasę zaraz po obiedzie. W Bratysławie zdążyli jeszcze na dwugodzinne spotkanie z partnerem handlowym, w trakcie którego analizowali grafy i zastanawiali się nad sposobami sprawienia, że klienci są jeszcze bardziej zadowoleni, a także debatowali nad innymi interesującymi tematami.  Wtorek: upływał na pracy, ale nie będziecie mogli się nadziwić, co wydarzyło się w środę. Jirka kontynuował podróż po Słowacji. Na wielką prezentację u dużego potencjalnego klienta dołączył do niego Tomáš. Zasilił prezentację elementem humorystycznym, jak to tylko on potrafi, a w nagrodę po południu spotkali się z Jirką na kolejnych wspólnych „rokowaniach”. W Ostrawie również nie leniuchowali i wynikiem tego było uruchomienie kolejnego Sprintu. Dla nieuświadomionych jest to zbiór nowych ulepszeń i optymalizacji funkcjonalności JOSEPHINE, która z sukcesem znajduje drogę do ogłaszających przetargi.  Środa: Tempo pracy się utrzymuje, ale po szychcie widać wyraźnie, że rozerwał się worek ze sposobami spędzania wolnego czasu. Przedtem jednak Peter z Karlem i Davidem byli w Libercu administratorami dużej eAukcji o dużej wartości finansowej u dużego klienta publicznoprawnego. Jirka natomiast wyjątkowo już w środę wrócił do biura i wykorzystał okazję na dokończenie wielu rozpoczętych zadań. A po fajrancie przychodzi ładunek kultury, sportu i zabawy. Danka i Adelka poszły na zakończenie sezonu baletowego w Morawsko-śląskim Teatrze Narodowym. Jirka chwilami łapał się za brzuch ze śmiechu na zamkowym przedstawieniu pod gołym niebem sławnej Partičky i ewidentnie nie był sam – foto. Radek słuchał na spotkaniu zapierającej dech w piersiach historii legendarnego trenera hokejowego Vl. Vůjtka st. – foto. Lukáš wybrał się z synkiem na wystawę Czech raildays, pełną nowych pociągów, tramwajów i innych środków transportu publicznego. Utalentowany Matúš od razu zrobił tam prawo jazdy na autobus – foto. Młodzi i gniewni pracownicy NARu wybiegli na plażę przed firmą i w zachodzącym słońcu rozegrali dramatyczny mecz w siatkówkę plażową – foto.  Czwartek: Igor otrzymał niemiłą wiadomość, że nawet renomowany praski serwis samochodowy nie da rady naprawić całkiem banalnego uszkodzenia przodu jego Rapida, które zrobili bezimienny kolega i okropny krawężnik, nie wcześniej niż za trzy tygodnie. Zaczął dumać czym pojedzie w przyszłym tygodniu z firmową ekipą na słoweńskie rafty. Bezimienny kolega i uczestnik wycieczki w jednym także zaczął dumać. Światowy puchar w siatkówce plażowej przyciągnął uwagę Lukáša i Radka. W unikatowej przestrzeni wygasłych wysokich pieców obszaru przemysłowego Vítkovice Lukáša interesował głównie sport – foto.  Piątek: Peter kolejnym oddawaniem krwi przybliżył się do złotego medalu Jana Jánského. U Danki pod samymi oknami rozstawiło się wesołe miasteczko. Okazało się, że Adelka chce od niej tylko środków finansowych na wstępy, a nie współuczestniczenia w zmienianych atrakcjach. Nad Morawę przyszedł zimny front, co wykorzystali Špalkowie do świętowania urodzin Neli w kręgu jej najbliższych przyjaciółek. David po raz pierwszy w historii dotarł pospiesznym z Pragi do Opawy na czas i przewoźnik państwowy popadł na razie w łaskę.  Weekend: U Jirki odbyło się kolejne, tym razem w gronie rodzinnym, świętowanie urodzin Neli. Rodzice odetchnęli z ulgą, że mają na pół roku spokój. Davidowi deszcz przeszkodził w ukochanym grillowaniu, więc tylko odpoczywał. W niedzielę w drodze do Pragi kontynuował relaks i laptop otworzył tylko po nową porcję lubianego popu – foto. Tomáš został w Pradze i jak przystało na lokalnego patriotę w ramach festiwalu muzycznego United Islands wybrał koncert zespołu Buty. Niestety nie bardzo mógł ich poznać – foto. Igor z synem wzięli udział w prestiżowym meczu tenisowym z niemieckimi przyjaciółmi i oprócz trzech singli tego mini Pucharu Davisa zwyciężyli także w końcowym deblu – foto. Danka i Adelka po szoku temperaturowym trochę zmarzły jako widzowie na święcie rzeki Ostravicy, ale ci, którzy niedobrowolnie brali kąpiel, mieli podobno jeszcze gorzej. Igor

Tobogan / 23. tydzień 2018

11CZE

Tobogan / 23. tydzień 2018

11. 06. 2018 10:03 Jan Šlachta

Cały początek tygodnia upływał w duchu wstępnych przygotowań do praskiego NAFu na Novotného lávce, które zaczynało się w środę rano. Honza Š. wyruszył na pierwsze w tym tygodniu wejście na Javorový. Zaczęła pracę nowa graficzka. Nasza druga graficzka Šárka zdała egzaminy i obroniła pracę dyplomową, gratulujemy :). Jirka Š. pojechał do serwisu umówić się na naprawę samochodu… po drodze wypadło na niego coś z ciężarówki – straszne przeżycie. Iva też jechała do serwisu, po auto firmowe. Po raz pierwszy wykorzystała różowy re-rower. Honza C. złapał gumę, kiedy spieszył się na pociąg do Pragi na NAF. Widok tego, jak zmienia koło w białej koszuli na poboczu byłby bezcenny. Niestety nie mamy fotki :-). Honza Š. wyruszył na drugie wejście na Javorový – tym razem był na szczycie całe 5 minut wcześniej – FOTO. Andrzej i Piotrek pojechali szkolić polskiego producenta drinków. Trudno im było skupić się na szkoleniu, kiedy za plecami mieli to: FOTO, ale kontrola przy wyjściu była większa, niż na lotnisku – dmuchanie, kontrola płynów, detektor metali, rentgen… Odbył się NAF i jak zwykle świętował sukces. Już teraz cieszymy się na kolejne wydarzenie :-). FOTO, FOTO, FOTO. Jirka Š. NAF opuścił wcześniej i pojechał na kolejne spotkanie z dostawcą, tym razem na Południowej Morawie. Dla rozrywki dołączam papierowo-serwetkowy szkic planu, który pan dyrektor narysował Zuzce, żeby pokazać jej, gdzie w Pradze zostawił zaparkowany samochód - FOTO. Chwilę po wyjeździe wszystkich z pensjonatu zadzwoniła recepcjonistka, że ktoś nie oddał kluczy… Zuza oczywiście pytała, KTO mógł to zrobić… jakie było jej zaskoczenie, gdy okazało się, że to ona sama. Na drogę do domu koledzy wybrali pociąg EC: Euro city, który okazał się być LV: Local village i jechali pociągiem z czasów króla Bolesława. Martin na marne szukał klimatyzacji, Vláďa gniazdka, dzięki któremu mógłby naładować telefon, a Zuzka u pana z wózkiem chciała zamówić spaghetti. Honza Jedlička wyglądał tak, jakby za chwilę miał stracić przytomność, a Sofii w międzyczasie spływał makijaż. Później Martinowi udało się (przypadkiem) ze spróchniałych drzwi od toalety wyłamać zamek, dlatego Lukáš Karcol musiał pełnić Zuzce toaletową straż, żeby nikt jej tam nie wszedł :-D. W czwartek chyba pożegnaliśmy się z nową graficzką, więc dostałam dobrą radę od szefa, że raczej powinnam mój poród przełożyć. W sobotę było świętowanie urodzin Adelki. Rodzina sprawiła jej radość prezentem, a Dance dodała sporo pracy: FOTO. No Danko, my mamy co robić w domu z psem, czapki z głów :-D . U Kaplanów pod gruszą ćwiczono Qigong – FOTO. Szef się nie przyłączył. Właśnie w tej chwili miał inną pracę. U Špalków mieli plan grillować, ale pogoda nie dała się zamówić i mięso nie skończyło na grillu, ale w piekarniku :-). Pięknego tygodnia, Hana

Back to Top