Tobogan / blog

Tobogan / 22. tydzień 2018

04CZE

Tobogan / 22. tydzień 2018

04. 06. 2018 08:44 Jan Šlachta

Ten tydzień upływał pod znakiem pożegnań. Odeszły od nas dwie wspaniałe koleżanki Adél i Kamča. Na pożegnanie Martin Š. upiekł im w niedzielę Goodbye-torty, żeby zaraz w poniedziałek je zjeść – FOTO. Środa, czwartek a później już tylko przytulanie, spuchnięte oczy i pożegnanie. W poniedziałek Jirka Š. i Krista pojechali do Bratysławy, gdzie we wtorek czekała ich wielka prezentacja. Jeszcze tego samego dnia Jirka pojechał do Żyliny a Krista do Trnavy. A gdyby tego było mało, w środę spotkali się w Żylinie i mieli kolejną wspólną prezentację, którą skończyli po południu. Jirka znalazł nowego trenera Martina - jak mówią kierowcy - i ruszyli w kierunku środkowej Słowacji. Do biura Jirka wrócił dopiero w piątek i to tylko na przedpołudnie, ponieważ po południu odebrał dzieci i chodził po sklepach. Chcieli grillować, ale przeszkodziła im w końcu pogoda. Ja we wtorek pojechałem na szkolenie do szpitala Česká Lípa, gdzie przedstawiłem naszą Josephinę i PROEBIZ. Wyruszyłem dostatecznie wcześnie i dotarłem na miejsce 40 minut wcześniej. Po przyjeździe od razu się nagrodziłem - FOTO. Chorwacki Igor długi weekend spędzał w Polsce, gdzie uprawiał sport. W ramach relaksu był też na Zumbie - FOTO. Ja zostałem na weekend w Pradze. W sobotę po całodniowym leniuchowaniu poszedłem wieczorem popływać. Z kolegami zakotwiczyliśmy na łodzi Capitana Morgana, gdzie zamówiliśmy 1,5 l kubełek. W bonusie dostaliśmy kapelusz - FOTO. Ponieważ pogoda w weekend sprzyjała, poszedłem z partnerką na Petřín. W jednym z małych petrzyńskich ogródków - Różowym Sadzie, zrobiliśmy sobie pamiątkowe selfie. Życzę wszystkim pełnego sukcesów tygodnia i mam nadzieję, że spotkamy się na NAFku. David S.

Tobogan / 21. tydzień 2018

28MAJ

Tobogan / 21. tydzień 2018

28. 05. 2018 08:39 Jan Šlachta

Za wielkie wydarzenie tego tygodnia uważam nerwy i kłótnie wokół RODO. Znalazło się w każdym notebooku poprzez coraz to nowe, inspirujące maile. Kolejnym wielkim wydarzeniem było tegoroczne słowackie Narodowe eForum z gościem z Komisji Europejskiej. Zespół słowacki i ZuzKa wrócili zadowoleni, więc również ich pochwaliliśmy. Nie mniej ważnym momentem tygodnia była łza w moim oku, gdy Iva oznajmiła, kiedy naprawią mi samochód i ile będzie kosztować skrzynia biegów. Na Boga, z czego oni produkują te auta? Zawsze muszą w nich być kamienie szlachetne? A we wtorek z praskim Peťą siedziałem w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego i prognozowaliśmy możliwe warianty przyszłego NENu. Dyskusja z obu stron była otwarta i dzięki temu gorąca. Z umówionego pół godziny maksimum z trzema wykrzyknikami przeciągnęliśmy to na godzinę, a później prascy koledzy pomogli mi kulawo, minutę przed odjazdem zdążyć na pociąg RegioJet. Ważny jest też bez wątpienia fakt, że polskiemu koledze Łukaszowi po dwóch synach urodziła się córka Jagoda (Jahoda = po czesku Truskawka). Tylko trochę mniej ważny jest egzamin Jedloša. Napisał, że zdał i zaznaczył, że nas kocha. Za to ZuzKa w czwartek dowiedziała się, że w piątek ma egzamin i nie dało się z nią rozmawiać, w biurze zapadła niezwyczajna cisza. Po raz pierwszy mieliśmy prezentację na Węgrzech. Tom pisze, że poszło dobrze, na początku za bardzo nie wierzyli, ale ostatecznie szkolenie zostało umówione. W drugiej połowie tygodnia kolejne wielkie wydarzenie – przyspieszony update JOSEPHINE. Wygląda to dobrze. Jeszcze jednym dużym wydarzeniem wartym wspomnienia jest rozłam w grupie artystycznej TRÓJCA, ponieważ na wystawie we Františkových lázních Jana sprzedała prawie połowę wystawionych prac, a Milan nic. Mógł, ale wzdragał się przed zmianą nazw obrazów na niemiecki. A teraz te mniejsze, miłe historie. Jana musiała się operacyjnie przystosować do zmiany sytuacji i z klientem rozmawiała w poczekalni przychodni chirurgicznej. Wszystko musi mieć swój pierwszy raz. Jirka Špalek poszedł z ciocią i dziećmi do Zoo Lešná - FOTO, był zachwycony pawilonem płaszczek, których można dotknąć ręką. Donaci byli na ślubnym afterparty na Mikulůvce. Tego na rożnie wołali Mašík – więcej FOTO. Całkiem spokojny tydzień. Milan

Tobogan / 20. tydzień 2018

21MAJ

Tobogan / 20. tydzień 2018

21. 05. 2018 09:07 Jan Šlachta

Mówi się, że najpierw praca – później zabawa. Serce nie sługa i w tym tygodniu zaczęliśmy od drugiego końca świętując już w poniedziałek. Porządnie uczciliśmy urodziny naszej firmy. Są przecież raz w roku i jedno piwo więcej zostanie wybaczone – FOTO. Tydzień zaczął się więc pięknie, ale do końca jeszcze daleko. Jirka Š. na drugi dzień, po kilku naradach, pojechał w kierunku Słowacji. Spotkania miał wprawdzie umówione na środę, ale zaczynały się wcześnie rano i komu by się chciało wstawać, gdy jest jeszcze ciemno i zaspanym jechać setki kilometrów. Mi też nie. Środa była dla Jirki kolejnym trudnym dniem, cały dzień miał spotkania i powoli przedostał się z Trnavy do Bratysławy. Wieczorem odreagował przez chwilę z kolegami przy squashu i dobrej kolacji, ale wieczór się dla niego jeszcze nie skończył – spędził go na przygotowaniach do kolejnego dnia. W czwartek mieli z Kristą wielką wspólną prezentację JOSEPHINE, która zakończyła się sukcesem i wierzą w zyskanie następnego zadowolonego klienta. Marek M., Jedloš i Lukáš A. cały czas wkuwają, albo przynajmniej tak twierdzą, ponieważ za chwilę mają egzaminy a po nich kolejny powód do świętowania. Sukcesami na uczelni cieszył się też Honza Š., który zaraz na początku sesji dostał dwie piątki (kujon :D). Taki wyczyn trzeba przecież uczcić, właściwie cały tydzień można by nazwać tygodniem fetowania, pojechał na Majales, gdzie spotkał Františka S. Honzie najbardziej podobał się koncert Muchy, a František cieszył się z Resta – FOTO. Weekend Františka pełen był ruchu. W sobotę pojechał do Katowic, niestety prawie cały dzień spędził w sklepach. W nagrodę razem z partnerką poszli wieczorem na porządnego burgera do Bistropenu – FOTO. W niedzielę traumę zakupową wynagrodził sobie wycieczką na łono natury – spacer po górach z Kunčic pod Ondřejníkem na Pustevny, która to trasa liczy imponujące 21 km – FOTO a FOTO. Jirka Š. pojechał z dziećmi do cyrku i wszystko przebiegło zgodnie z planem. Dzieciom cyrk podobał się tak bardzo, że Jirka nie miał wyboru i musiał klaskać. W zasadzie, gdy widzicie małpę jadąco konno, nie ma innego wyjścia - FOTO. I jeszcze jedne zwierzątka na koniec: Jana codziennie w drodze do pracy śmieje się z tego znaku – FOTO. W sąsiedztwie hoduje się dużo pięknych jagniątek :-). Pięknego tygodnia, LA.

Tobogan / 19. tydzień 2018

14MAJ

Tobogan / 19. tydzień 2018

14. 05. 2018 09:01 Jan Šlachta

 Poniedziałek: Niektórzy wykorzystali to, że we wtorek było święto i w poniedziałek wzięli wolne, żeby przedłużyć sobie weekend. Jirka Špalek został w domu, jednakże dzieci musiały pójść do przedszkola i szkoły. Wieczorem poszedł z Evą do teatru na komedię "Dwóch nagich mężczyzn", którą gorąco poleca! Ja też w poniedziałek wziąłem wolne i pojechałem pomóc babci i dziadkowi do Albrechtic koło Czeskiego Cieszyna. Cały dzień koszenia trawy na słoneczku dał mi się we znaki, więc wieczorem poszedłem na piwko :-). Danka i Adelka również skorzystały z długiego weekendu i bawiły się w łaźniach w Piešťanach - FOTO - welness, cukiernie, kawiarnie i dobre jedzenie było na porządku dziennym.  Wtorek: rodzinka Špalków w dni wolne zrobiła sobie w domu odpoczynek i relaks. Marek Macháček razem z Peťką wszedł na Łysą z Krásnej, 7,5km tam i 7,5km z powrotem - FOTO. My pojechaliśmy rowerami w kierunku Vojkovic, gdzie zrobiliśmy przystanek w miejscowym browarze zwanym Koníček. Dotarliśmy koło południa, wypiliśmy piwo, zjedliśmy obiad i pojechaliśmy dalej na Komorní Lhotkę a później do domu.  Środa: zaczęła się dla naszych oficerów (Szef, Jirka i Danka) śniadaniem, na którym się naradzali i z pewnością zjedli jakiś smaczny posiłek. Ponieważ zbliża się Słowacki NAF, zespół SK zaczął obdzwaniać potencjalnych uczestników z pytaniem, czy spotykamy się pod koniec maja w Bratysławie. Złożyliśmy naszej przyszłej mamie Haničce życzenia urodzinowe i zrzuciliśmy się na wspólny prezent - FOTO a FOTO.  Czwartek: nasza mała, miła Ivanka 10.05.2018 o godzinie 10 "potajemnie" wzięła ślub. Było to tak tajne, że nie wiedziały nawet jej własne dzieci. Zauważyły dopiero rano, gdy dowiedziały się, że nie muszą dzisiaj iść do szkoły i coś się szykuje - FOTO. Radek wykorzystał trzyminutowy pobyt w kriokomorze, gdzie musiał oprzeć się temperaturze minus 132 st. C. Ponieważ odpowiada na maile, prawdopodobnie przeżył i nie zamarzł :-) Jirka Š. wyruszył z Martinem w podróż kawałek za granicę, aczkolwiek trwało to cały dzień. Rozdawali zaproszenia na NAF i zajmowali się przedłużaniem umów klientów na przyszły okres.  Piątek, ja razem z Jurajem, Vláďą i Igorem zaczęliśmy piątkowy poranek badmintonem, w trakcie którego dużo się śmialiśmy i bawiliśmy się naprawdę świetnie. W pracy czekało nas szkolenie z digitalnego marketingu (folowujcie nas na Facebooku i Instagramie), w którym licznie wzięliśmy udział. Było długo, ale interesująco.  Weekend: w Nowej Karolinie odbywał się Burger festiwal, w którym wzięło udział wielu z nas. W sobotę spotkali się tam Jirka Š., Lukáš V. i Danka G. razem ze swoimi latoroślami. Spróbowali burgerów, wafli - FOTO, piwa, po prostu wszystkiego, co było w ofercie i podobno bardzo im smakowało. Jirka na moment został nianią, kiedy pilnował piątki dzieci - FOTO. Ja razem z partnerką Klarą poszedłem na burgery w niedzielę. Niektóre stoiska były już wyprzedane i zamykały się, dlatego musieliśmy wybierać z tego, co zostało. Następnym razem musimy przyjść wcześniej :-). Danka i Adelka zdążyły jeszcze w weekend obejrzeć dwa filmy - Psia wyspa i horror Matka! Tym, jak im się później zasypiało, nie podzieliły się. Na zakończenie chciałem życzyć wesołego i pełnego sukcesów tygodnia! Lukáš Z.

Tobogan / 18. tydzień 2018

07MAJ

Tobogan / 18. tydzień 2018

07. 05. 2018 09:50 Jan Šlachta

Na początku tygodnia w firmie panowały jako taki spokój i pustka. Było to spowodowane tym, że koledzy jeździli po różnych spotkaniach, a większość wzięła sobie wolne i w kombinacji z wtorkowym świętem miała długi weekend. Pogoda utrzymywała kwietniowy, letni trend, dlatego większość spędzała czas na zewnątrz, czy to były wycieczki w góry, czy pierwsze grillowania i różne zabawy z dziećmi. Zaraz na początku tygodnia, z samego rana Honza Š. wyruszył rano na Łysą. Chwilę po trzeciej w Havířowie była tropikalna noc - 20,5°C FOTO. Nagrodą za wczesne wstawanie był zachód księżyca i wschód słońca na Łysej Górze. Františka w tym roku czeka ślub, dlatego zdecydował się przestrzegać tradycji i postawić na 1 maja Maj. Mieszka w domu jednorodzinnym, ale po środku osiedla, dlatego przy budowaniu był atrakcją dla całej okolicy. Po działaniach zakończonych sukcesem zjedli gulasz i popili borowicą. Maj wytrzyma pewnie przez cały miesiąc FOTO. Havířov przeżył przedpremierowy pokaz filmu o dukielskiej tragedii w kopalni Dukla 61 - FOTO. Scenariusz pomagał pisać dziadek Honzy, dlatego główny bohater nazywa się Milan Šlachta. Za miesiąc będzie w telewizji a Honza poleca - ciężka historia. My od weekendu urządzaliśmy w domu łowy. Coś biegało po domu i czasem skrobało w ścianach i na strychu. Na szczęście były to tylko myszki (część życia na wsi). Dwie miały więcej szczęścia, ponieważ trafiły do klatki, a następnie zostały wypuszczone na pole przed domem FOTO. Pozostałym (ilość nieznana) zasmakowały specjalne granulki dla myszek (które swoją drogą w poprzednim miesiącu UE zakazała sprzedawać), ale w każdym razie jest już spokój. Paradoksalnie na podwórku żyją sobie dwa koty, a w domu dwa kolejne. W środę szef i Jirka Š. wybrali się na niezaplanowaną dłuższą kawę, dlatego obaj musieli operacyjnie zmieniać i przesuwać cały popołudniowy program. Dodatkowo Jirka wieczorem miał naradę z dostawcą rozwiązań IT, aczkolwiek to już działo się w gospodzie. W czwartek po miesiącu starań udało mi się wprowadzić na swoją działkę wielką koparkę, żeby zniknęły w końcu wykopy wokół domu. Kiedy robotnik zrobił sobie przerwę, zastąpiła go nasza Maja, która oczywiście nie ma odpowiedniego prawa jazdy - FOTO. W piątek nasi squashovi chłopcy zaprosili nowego kolegę z zespołu SK - Martina. Co prawda turniej skończył się pozytywnie dla tych, którzy rzucili wyzwanie, jednocześnie jednak zauważyli, że Martin jest dość ruchliwy i za kilka miesięcy regularnej gry może być niebezpieczny. Nasza nowa graficzka Šárka świętowała urodziny FOTO. Na klasyczne miejsce na stolikach postawiła pyszne słone rolady i słodkie bułeczki :). Podczas piątkowej podróży do Zlina na egzamin Honza Š. odkrył w Ołomuńcu nowy bikesharing koło poczty FOTO, trzeba będzie wypróbować :). Jirka Š. został na weekend sam z dziećmi (Eva z ciocią pojechały na wycieczkę do Wiednia). Napuścili wody do basenu, wodę uzdatniali chemią, aby basen po zimie był przygotowany na sezon. Chyba wszystko im się udało. Igor odpoczywał w Rzeszowie, gdzie najpierw poszli pobiegać, Iza wiedziała, jak Igora zmęczyć FOTO, później kontynuowali na kręglach i wszystko to spłukali piwem w czeskiej gospodzie FOTO. Honza Š. poszedł obejrzeć nową paralotniową bazę na Prašivéj i zazdrościł chłopakom, którzy właśnie startowali FOTO. Więc przynajmniej na szczycie upiekli kiełbaski i udali się w dół FOTO. Na dole spotkali innych kiterów i urządzili na łące latawce i groundhandling (naziemne paraglidowe ćwiczenia) - FOTO a FOTO. Ja zacząłem sezon na zaporze těrlickiej kilkoma jazdami na wakeboardzie, woda miała już piękne 18 stopni, w przeciwieństwie do zeszłego roku, kiedy na otwarcie sezonu to było 6 stopni. Ponieważ w tym tygodniu sytuacja z wolnym się powtarza, przewiduję, że nie będzie tylu czytelników, ile zazwyczaj. Jakolwiek wszystkim życzę, aby powiódł się wam tydzień i żebyście odpoczęli, ponieważ pogoda wciąż ma być słoneczna. Marian

Back to Top