Tobogan / blog

Tobogan / 46. tydzień

20LIS

Tobogan / 46. tydzień

20. 11. 2017 13:00 Jan Šlachta

Tak samo szybko, jak się pojawiła, panika związana z eBF znikła. Wszyscy nadrabiają to, z czym się spóźniali, nie wszyscy jednak z sukcesem. Zamiast odpoczynku wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, a wraz z nim nieodłączne ustrajanie okien, werand, balkonów, ogrodów, dachów i domowych zwierzątek, pieczenie słodkości, tworzenie wieńców adwentowych, a w szczególności Mikołaj. To prawda, że większość oprósza tylko wieniec z poprzedniego roku i „wtyka” nowe świeczki. I tak nikt nie pamięta, jak ostatnio wyglądał. Ci bardziej zaprawieni w boju w ramach kamuflażu zmieniają kolor świeczek. Pod koniec tygodnia spadł u nas pierwszy śnieg. Jedyne, co można było z nim zrobić, to omieść go z samochodu, co okazało się być nadzwyczaj upierdliwe i całkiem kontrproduktywne. Zeszło mi się z tym 15 minut, a za kolejne pół godziny po śniegu nie było ani śladu. Niektórzy, jak np. Lukáš Z., zaczęli już świąteczne sprzątanie. Jeśli chcielibyście wiedzieć, jaka jest różnica między świątecznym i normalnym, to są one prawie takie same. Tylko że przy tym świątecznym możecie zrobić sobie poncz i od razy przychodzi lepszy, świąteczny nastrój. W połączeniu z Bożym Narodzeniem nie mogę się oprzeć przed wspomnieniem o tej sztucznej „wspaniałości” na rynku. Do teraz nie miałem pojęcia, że sztuczne drzewko też może gubić igły. Widocznie ostrawskie powietrze jemu również nie służy FOTO. Jednakowoż wystarczył klej i taśma izolacyjna i wszystkie igły są z powrotem. Pan na rynku powiedział, że należy je traktować jak normalne drzewko, po czym wyciągnął spawarkę i zabrał się do pracy. Po całodniowych naprawach, gdzie jedyne, czego brakowało, to palnik (podobno będzie potrzebny przy rozbieraniu drzewka), nie mogłem się wieczorem nadziwić. Zupełnie nic się nie zmieniło. W sobotę Radek znów chciał zażyć trochę kultury na Exit Game, w ramach Nocy Teatrów. Widocznie nie było to tak ekscytujące, jak oczekiwał, ponieważ nie wytrzymał z rodziną nawet pół godziny. Dla odmiany Lukáš K. pojechał w weekend z całą rodziną do Pustevny. W drodze powrotnej na rękach zasnął mu syn. Nie chciał go budzić, a jednocześnie chciał poćwiczyć i zrobić wrażenie na swojej drugiej połówce. Ponoć jest tak samo sprawny i ma tyle siły, ile za młodu – przez następne 5 km niesienia nie dał po sobie poznać nic. Zdradzała go tylko zaciętej miny. Niestety przez kolejne dwa dni nie mógł podnieść rąk ponad poziom ramion. Chyba nie jest już tak witalny, jak kiedyś. A może jest, ale w takim razie nie będę pytał o ocenę z WF-u. Podobnie twierdzi także Malcolm, ale jemu bardziej można uwierzyć. Mimo zaczynającej się mroźnej pogody nie zaniedbywał treningów. Tym razem szedł/biegł w Ostrava Movember 2017 Fun Run/Walk i ponownie energii i wytrwałości mogli mu pozazdrościć dużo młodsi konkurenci. Nie wiem, czy zwyciężył, ale na tyle, na ile go znam, jakiś medal na pewno zdobył. Mam nadzieję, że dobrze bawiliście się w trakcie długiego weekendu. Życzę pogodnego przyszłego tygodnia. JC

Tobogan / 45. tydzień

13LIS

Tobogan / 45. tydzień

13. 11. 2017 08:37 Jan Šlachta

Przed tygodniem po raz pierwszy potraktowałem eBF jako największe teambuildingowe wydarzenie NARu i całego proebizowego mikroświata. Myślałem o tym trochę z dystansem, ale kolejne dni sprawiły, że stało się to rzeczywistością. Wszyscy, którzy mieliśmy możliwość uczestniczyć w eBF, cieszyliśmy się, że stanowimy część tak działającego zespołu. Że możemy z ludźmi wokół nas wymienić i dzielić się 1) wiedzą, 2) umiejętnościami, 3) cieszeniem się 4) radością ze wspólnego spotkania. W momencie, w którym byliśmy RAZEM na wystawie, otwierającej trzynaste eBF we wtorkowy wieczór poprzedzający konferencję poczułem, że to wszystko prawda i niczego sobie nie wymyśliłem. Niewątpliwe było, jak obie strony cieszyły się na siebie i miały radość z tego, że wszystko się udało i znów się spotykamy. A dla zilustrowania dodaję cytat z maila do matadora eBF, w którym ocenił to jeden z uczestników, biorący udział po raz pierwszy (udostępnił maila z chęcią, choć może to wyglądać wyłącznie jak dobry marketing):

„Na tej konferencji byłem z twojego polecenia po raz pierwszy. Sam bym się na nią pewnie nie wybrał (odległość, cena, lekki sceptycyzm po poprzednich konferencjach itd.). Konferencja eBF przerosła jednak wszystkie moje oczekiwania. „Marketingowe” informacje na stronie internetowej, mówiące o wspaniałej atmosferze, radości ze wspólnego spotkania i wyjątkowo pozytywnych ocenach są w tym przypadku prostym opisaniem faktu i w 100% zgadzają się i działają. Naprawdę interesujący ludzie, interesujące wykłady i możliwość dyskusji we dnie i w nocy wraz z domową i komfortową atmosferą, to wszystko dosłownie mnie natchnęło. Bardzo się cieszę, że miałem możliwość odwiedzić tę konferencję.”

Jeszcze pochwały. ZuzKa i jej zespół wykonawczy (Martin Š., Kamila, Malcolm) oraz Hanka i jej zespół zajmujący się designem (Honza Š., Anežka) pracowali ciężko i dobrze. My pozostali przydaliśmy się przy dniach finałowych. Pochwał powinno się rozdać więcej, ale wtedy kiepsko czytałoby się TOBOGAN. Rozwiążę to poprzez podziękowanie wszystkim, przez co rozumiem 444 uczestników i kilkudziesięciu pracowników. My wszyscy również byliśmy BARDZO dobrzy. A teraz będziemy czekać na czternastą edycję. Fotogaleria eBF 2017 >>. I jeszcze - ZuzKa jest fajna. mk

Tobogan - 44. tydzień

06LIS

Tobogan - 44. tydzień

06. 11. 2017 09:50 Jan Šlachta

Zwiększające się napięcie, coraz większy hałas, ogólna panika i coraz szybciej poruszająca się Zuzka. To wszystko bezkompromisowo świadczy o tym, że zbliża się konferencja eBF. W firmie raczej nie ma człowieka, którego nie dotyczyłaby konferencja. Tylko kilku naszych informatyków nie daje po sobie znać, że się stresują. Być może jeszcze nie wiedzą o tym wydarzeniu. A jeżeli komuś grozi załamanie, podobno ma to sobie z wyprzedzeniem wpisać do kalendarza. Cały tydzień ciągnął się w duchu przygotowań. Hotele, którymi zajmuje się Martin Š., są zarezerwowane, a my byliśmy podobno pierwszymi zapisanymi na liście. Broszury są wydrukowane a wszystkie 500 toreb powinno być już przygotowane, co okazało się być wyzwaniem dla sporej ilości ludzi na całe popołudnie Nawet mimo doskonałego przygotowania zaskakująco często słyszę, że czegoś brakuje. W większości chodzi jedynie o fałszywy alarm. Jednakowoż już liczymy pierwsze straty. Lukášowi Z. zaczęła dokuczać stara rana z Wietnamu. Choć być może to przez środowy badminton. Już naprawdę nie wiem. Wynikiem tego był oczywiście ból w plecach, zwichnięta kostka i droga na parking, która przeciągnęła się z 2 do 15 minut. Ja temu powiedzeniu – sport to zdrowie – nigdy za bardzo nie wierzyłem. Z jakiegoś dziwnego powodu Lukáš często zaczął być potrzebny po drugiej stronie biura. Nie żebyśmy byli złośliwi, po prostu lubimy sobie pożartować. Ale są również dobre wiadomości. Policja wspaniałomyślnie oznajmiła Honzie Š., że znaleźli jego skradziony telefon i ma stawić się na komisariacie. Hanys jednak nic takiego nie zgłaszał. Zrozumiał o co chodzi dopiero później. Sprawa dotyczyła telefonu, który ukradli mu ponad dziesięć lat temu – FOTO. Lepiej późno niż wcale. Ostatnio wzrosło także zainteresowanie małymi specjalistami. Jirka ma urwanie głowy, więc potomkami Špalkovych zaopiekowała się Sofie – FOTO. Kiedy doszło do sprawy rowerów i pytania, czy jeździ dobrze, odpowiedź była szybka i jasna – „Wszystko co umiem, umiem świetnie”. Lukáš K. także nie ma lekko ze swoimi latoroślami. Chyba najtrudniejszym zadaniem w jego przypadku jest ostrzyżenie syna. Po dwóch nieudanych próbach myślał już, że zrobi to, kiedy malec zaśnie. Każdej nocy miała to być połowa głowy. W końcu wszystko dobrze się skończyło i w czwartek udało się tę rozczochraną fryzurę ujarzmić. Ponieważ warunek był twardy: „tatuś musi siedzieć ze mną”, Lukáš więcej włosów miał na ubraniu niż na głowie. Tym razem miejsce u boku Malcolma zajęła Kamča i pobiegła w angielskich barwach po medal na Hornickou desítku - FOTO. Trzymajcie wszyscy kciuki, niech ten tydzień skończy się dobrze i bez komplikacji. Mam nadzieję, że będziecie świetnie się bawić na eBF. JC

Tobogan / 43. tydzień

30PAŹ

Tobogan / 43. tydzień

30. 10. 2017 08:53 Jan Šlachta

W poniedziałek rano, jeszcze przed świtem Jirka Cudlín zniszczył rakietę FOTO, jedna ze sportowców z Přívozu zaspała (nie będziemy podawać imienia, pozostanie to tajemnicą), Jana wyciskała z siebie siódme poty na treningu Qigong, Daniela opracowywała plan wakacji a ja biegałem po lekarzach (starość nie radość). W poniedziałek zaczęły się tradycyjne narady. Wszystko w porządku, akurat to mamy przetrenowane - przebiegły szybko i sprawnie. ZuzKa przeliczyła uczestników, którzy zgłosili się na eBF i według niej nikt się nigdzie nie zmieści. Poza tym cały czas powtarza Malcolmowi, że w tym roku z eBF wszystko przebiega spokojnie i nie będzie tak, że o czymś oczywiście zapomnieliśmy. Hanka puściła nam pierwszą wersję nowego motywu muzycznego, a później przez piętnaście minut bohatersko zapisywała nasze komentarze. Wspomniała również, że festiwalowy HANDBOOK jest już gotowy, tak samo jak wystawa. Aby nie czuła się zbyt pewnie odtajniłem informację, że chętnie dokończyłbym jeszcze dwa materiały do publikacji. Kamila potwierdziła, że jedno zgłoszenie na konkurs FSA przyszło aż z Meksyku, co nam zaparło dech w piersiach do tego stopnia, że nikt nie zapytał czy uczestnik również przyleci. Jej wykrztuszonemu półgębkiem “tak” jakoś nie bardzo wierzyliśmy. Z Honzą Šlachtą umówiliśmy się, że skoro ma już prawie gotowe wszystkie przekłady festiwalowych rzeczy, to zajmiemy się dokończeniem nowej strony. Powinniśmy zdążyć do eBF. Myślę, że cieszyło go, że o nim nie zapomniałem. Z terenu spływały niepokojące wieści. Jedla pojechał w czwartek na wydarzenie o nazwie “Pięćdziesiąt twarzy ZP”. Ostrożnie zadawaliśmy mu pytania, czy to na pewno dotyczyło zamówień publicznych. Andrea świętowała z chłopakami na Szumawie. Weszli pod wieżę widokową Bolfánek, aby dowiedzieć się z plakatu, że klucze i bilety dostępne są na dole FOTO. Policzek od rzeczywistości znieśli dzielnie, chłopcy zeszli z góry i ponownie się na nią wspięli. Ja prawdopodobnie zrobiłbym dla Andy to samo. Jirka Š. Tradycyjnie był z rodziną w domku w Tatrach. Spacery wokół Jeziora Szczyrbskiego (zob. zdjęcie główne) i pierwsze spotkanie z automatem z mapami FOTO. Drugi Jirka trenował język polski na nartach w Alpach FOTO, też fajnie. Weekend przebiegł pod znakiem sportu. Honza Jedla sędziował trzy mecze piłki nożnej (czarny mu pasuje, a z gwizdkiem wygląda nieźle), Malcolm biegał i dał wszystkim do zrozumienia, że jest angielskim lwem albo zero zero siódemką FOTO, a my, Kaplanowie pokonywaliśmy kilometry w podziemiach piwnic winnych w Velkich Pavlovicach. Tak widziałem tydzień ja. Wasz “m”.

Tobogan / 42. tydzień

23PAŹ

Tobogan / 42. tydzień

23. 10. 2017 08:57 Jan Šlachta

TAK, to prawda. Wybory się skończyły i mimo to, że wielu myślało o końcu świata, żadnej apokalipsy nie było. Poza moim ulubionym filmem o tym samym tytule, który oglądałem już po raz któryś, mimo że trwa ponad trzy godziny. Po Wielkim Poniedziałku tym razem nie czekała na nas żadna aktywność sportowa ani film i wszyscy w spokoju rozeszli się do domów. Tzn. wszyscy poza naszym fanem piłki nożnej Radkiem, który wybrał się do Heligonky na przedstawienie „Sędziowie, świat piłki nożnej“. Mamy nadzieję, że nie dostał żadnej kartki za niesportowe zachowanie. Cały wtorek Jirka Š. cieszył się na umówiony z kolegami squash. Cieszył się tak bardzo, że zapomniał zarezerwować kort i zamiast tego pojechał z dziećmi do sklepu zoologicznego. Nie trwało długo zanim Špalkovie podjęli decyzję - na święta chcą akwarium. Jirka nie był jedynym, któremu we wtorek nie wyszedł misterny plan. Radek poszedł z kolegą do trzynieckiego kina na słowacki dokument o koreańskim aktywiście w języku angielskim z czeskimi napisami. Niestety pojawiły się problemy techniczne, mimo wszelkich starań nie udało się zsynchronizować obrazu z napisami. Podobno słychać było jakieś anonimowe protesty, ale z tego co wiem, w całym kinie byli tylko we dwójkę. Czyli nie były aż tak anonimowe. Po trzecim włączeniu filmu, kiedy wszystkie starania obracały się w niwecz, oboje ze smutnym wyrazem twarzy opuścili kino. Wtorek był całkiem płodny również dla dyrektora, Jedloša i Zuzki w Štramberskim hotelu Gong. Kiedy szef zdobywał doświadczenia, Zuzka zgłodniała. Mało kto by pomyślał, że Zuzka może zjeść aż tyle. Myślę także, że zaskoczyło to samych organizatorów. Na szczęście Zuza wie, w którym momencie przestać. W tym przypadku była to chwila, gdy na stole nie zostało nic do jedzenia. To prawda, że mogła zostawić coś naszemu dyrektorowi. Musiał być naprawdę głodny, w innym wypadku nie wiem, dlaczego po kilka norymberskich parówek wyruszył aż na praski Vaclavak. Głód może zdziałać cuda. Przynajmniej przy tej okazji przejrzał nowości związane z NENem. Andy i Kamča pojechały do Warszawy na konferencję zakupową - FOTO i FOTO. Podobno śpiewał tam Fredie Mercury. Nie wiem, co mieli do picia. Jedyna alternatywa, która przychodzi mi do głowy, to że przyleciał z powrotem. Janča z Lukášem pojechali na umówione spotkanie z potencjalnym klientem. Potencjalny był do momentu, w którym w międzyczasie w okolicach firmy wyzbierali mu wszystkie grzyby. I to mimo to, że Janča była w szpilkach i sukience. Na szczęście jej instynkt zbieracki, doskonały węch i bezbłędna orientacja w zalesionej przestrzeni, której pozazdrościć może sam Rambo, były silniejsze, niż obawy o obuwie. Wystarczyło tylko wytrzeć błoto, omieść pajęczyny i wytrząść z włosów igły i mogli iść na kolejne spotkanie. Tymczasem Kamča bawiła się na urodzinach. Nie swoich. Razem z koleżankami zrobiły jednej z nich najlepszy prezent, jaki może taka grupka pań zaoferować – porządną babską imprezę - FOTO. W niedzielę odpoczywała już jednak razem z córką. Drążyły razem dynie w halloweenowskim stylu - FOTO a FOTO. W piątek dostałem mail od „niejakiej” Hanki Hladišovéj. Ze wstydem musiałem dopytać Radka, kim jest pani Hladišová i dlaczego pisze do mnie tak, jak byśmy się znali. Po prostu wciąż nie mogę się przyzwyczaić do tego, że nasza Hanička zmieniła nazwisko. Wybacz Hani. Na razie się z wami żegnam i znów życzę udanego przyszłego tygodnia. JC

Zuzčin deník

2018-01-02

Dzisiaj nasze biuro, po krótkiej przerwie świątecznej, znów zaczęło zapełniać się uśmiechniętymi twarzami wypoczętych kolegów. Martin słodziak podlał nieco zwiędłą choinkę mówiąc przy tym „przynajmniej ze współczucia”. Chyba wytrzyma do Trzech Króli! Życzymy spokojnego 2018! :)


2017-03-30

Dziś odbyła się największa do tej pory eAukcja typu HOLLAND o wartości około 1 mln euro. Nie chodziło o tulipany, ale skomplikowane technologie. Oszczędność szeregu dziesiątek tysięcy euro była zachętą do kolejnych takich aukcji i dowodem, że każdy z typów aukcyjnych ma swoje zastosowanie, z którego możliwościami należy się liczyć już w trakcie planowania strategii zakupu.


2017-02-08

Urządziliśmy turniej w aktivity. W firmie, gdzie pracuje 9 narodowości, do gry potrzebujemy tłumacza google, ale dzięki temu zabawa jest jeszcze lepsza. Wybrałam jeden z najlepszych rysunków, na którym jest jamnik długowłosy i może trudno to uwierzyć, ale został odgadnięty :)


2016-11-08

Dzisiaj dzwonił Tomáš Šturala i powiedział, że o siódmej rano spadł u niego dyplom FSA z 2012 roku, a godzinę później spadł też ten z 2013, więc sprawdza, czy w Ostrawie wszystko w porządku. Melduję, że jesteśmy przygotowani. Spadające dyplomy były widocznie zapowiedzią ostrawskiego spotkania. Miasto stoi, sale gotowe, a my czekamy na was. Zaczynamy!!! ZuzKa


2015-12-15

Na spotkaniu świątecznym odbył się konkurs na najlepszego kucharza. Naprawdę trudno zrozumieć, jak wspaniałą mięsną roladę i danie z szynką mogło pokonać ciasto marchewkowe. Prędzej bym uwierzyła, że ciasto zostało zdyskwalifikowane, niż że otrzymało pierwszą nagrodę. To są Święta!


2015-12-08

W poniedziałek czeka nas wigilia firmowa. Morki wyciągnął z kapelusza Janču Vítovą, której anonimowo miał kupić świąteczną niespodziankę. Bał się, że może zapomnieć, więc poprosił ją, żeby mu się jeszcze w piątek przypomniała. Jej to się trafiło :)


2015-12-04

Dzisiaj mamy turniej squasha. Wszyscy są wyspani i przygotowani do boju. Chcą mieć równe szanse, więc najważniejszy jest teraz wybór obiadowego menu. Jestem bardzo ciekawa czy ostatecznie będzie to pizza, czy może kaczka.


2015-12-04

Wypróbowaliśmy promocję „Bożonarodzeniowe ptaszki” i chyba nikt z nas nie wierzył, że już w grudniu będziemy mieć tyle rejestracji. Niewiarygodne. Dziękujemy wszystkim za zaufanie, bardzo nas to cieszy.


2015-11-02

Word czyni cuda. Tomaša Kravčíka za pierwszym razem zamienił na Krásného (pięknego), a przy drugiej próbie na Kravičkę (krówkę).


2015-10-29

Wiecie, że mamy dzisiaj światowy dzień udaru? Spędźcie go w dobrym zdrowiu!


Back to Top