Tobogan / blog

Tobogan  /  17. tydzień

02MAJ

Tobogan / 17. tydzień

02. 05. 2017 08:43 Jan Šlachta

Poniedziałek: Po tym, jak w weekend mieliśmy prawdziwą kwietniową pogodę, czekał na nas słoneczny i nawet ciepły poniedziałek. Według Danki G. ciepło wygląda jednak inaczej, mianowicie poniedziałkowy wieczór spędziła ze swoim łyżworolkarzem Adelką w Trojhalí, gdzie porządnie zmarzła, kiedy Adelka jeździła między skejtami. Wtorek pełen był nowych doświadczeń. Lukáš K. pojechał z Sofi na jej pierwsze oficjalne szkolenie w roli trenera M-teamu i szło jej jak po maśle. W drodze do domy zatrzymali się jeszcze u klienta, który oprowadził ich po hali produkcyjnej. Wraz z upływem czasu zaczęło nam się wyludniać biuro. Lili z Igorem po raz pierwszy pojechali sami do Chorwacji, a zespół słowacki pojechał na trzydniowy NAF do Bratysławy. Na wydarzeniu spotkało się około 80 uczestników, dyskutowano nie tylko w sali, ale również poza nią. Następnie wieczorem odbyło się spotkanie z klientami. Dla Kamčy było to pierwsze wydarzenie naszej firmy i już teraz bardzo cieszy się na kolejne. Jirka Š. był zachwycony przebiegiem NAFu. W drodze do domy podwiózł Honzę Vaška, z którym odbył gorącą dyskusję nie tylko na temat zakupów. Najbardziej zwariowany wtorek był jednak u Krompiewskich. Po tym, jak Piotr zrozumiał, że nie pękła rura w łazience, ale wielkimi krokami zbliża się poród, szybko pojechali na porodówkę, gdzie urodziła się piękna, mała Mila. W środę wszyscy gratulowaliśmy szczęśliwemu tacie, który według Ewy wyglądał dość świeżo. Podejrzenie, że Piotr małą „mało opił” od razu zostało zdementowane. Jeśli będziecie mieli kiedyś okazję jechać taksówką w Bratysławie, postępujcie według zasady „nie rozmawiać z kierowcą podczas jazdy”. Mianowicie pan dyrektor za tę samą trasę zapłacił dwie różne kwoty. W drodze powrotnej co prawda się nie nudził, ale za pogaduchy czekała go dodatkowa opłata. Ze względu na ponurą pogodę, która powoduje ogólną senność, w firmie zwiększyło się zapotrzebowanie na kawę, a co za tym idzie również na mleko. Na szczęście mamy Ivankę, która ruszyła uzupełnić zasoby. Sekundowali jej nasi firmowi gentelmani, którzy pomogli Ivance z zakupami FOTO. Cały tydzień głównym tematem w biurze była pogoda. Danka i Adelka kilkakrotnie w drodze do domu spotkały tęczę FOTO, następnie w czwartek Ráďa zgłaszał, że na zewnątrz pada gęsty śnieg, później w piątek z powodu nieustającego deszczu woda zaczęła nam przeciekać do biura i aby to nie było mało, starała się skopiować – z sufitu kapało prosto na drukarkę. Lukáš V. świętował urodziny i przygotował dla nas raw poczęstunek FOTO. Jirka Š. po południu ruszył z rodziną w kierunku Jeseników i podczas gdy w Ostrawie robiono zakłady, czy Ostravica wyleje czy nie, Jirka prawie utknął w śniegu FOTO. Pani Jana zrobiła sobie wycieczkę do Pragi na kabaret Dagmar Peckovej „Wanted”. Co prawda jadąc tam utkwiła w korku, ale piękne przedstawienie to rekompensowało. W Chorwacji pogoda również nie była całkiem dobra, ale Lili i Igor i tak dobrze się bawili. Prezentowali system na wydarzeniu naszego partnera. A ponieważ wydarzenie organizowane było na wyspie, popłynęli promem. Później oboje z sukcesem wygłosili prezentację i czekała ich droga do domu FOTO i FOTO. Na weekend znów zrobiło się ładnie, poziom wody w Ostravicy wrócił do normy. Lukáš K. jak prawdziwy mięsożerca przyjemnie spędzał sobotę na zabijaniu świni. Anežka pojechała z partnerem na długi weekend w Tatry. Jednego dnia przymrozek, drugiego mogli się opalać FOTO i FOTO. Mój weekend nie był tak interesujący. Zamiast uczyć się na zaliczenia, dopadła mnie prokrastynacja i zaczęłam sprzątać całe mieszkanie. W niedzielę Danka, nauczona poniedziałkiem, zapakowała grube skarpety i znów pojechała z Adelką na rolki. Pan dyrektor w niedzielę pokusił się o remont, ale rola artysty bardziej do niego pasuje. Planuje namalować martwą naturę z tulipanami. Mamy nadzieję, że pochwali nam się wynikiem FOTO. P.S.: gdyby ktoś znał jakąś złotą rączkę, kontaktujcie się z panem dyrektorem. Miłego tygodnia. Adela.

Tobogan / 16. tydzień

24KWI

Tobogan / 16. tydzień

24. 04. 2017 09:04 Jan Šlachta

 Poniedziałek Wielkanocny: Jirka Š. z rodziną wracał w poniedziałek z wycieczki w Pradze, objechali rodzinkę, wyzbierali jajka i zaczęli przygotowania do kolejnego tygodnia w pracy. U Vyskočilów malowali jajka FOTO, pomagali Kubik i tata, który wolała malować rękami. Syn poszedł w ślady ojca i w końcu jajkami zajęła się mama Ivča. Pomalowane jajka trzeba było szybko chować przed Kubą, ponieważ bardzo lubi zdejmować z nich skorupkę. Kiedy później chodził z rózgą wielkanocną po rodzinie, najpierw bił sam siebie, ale za chwilę wszystko zrozumiał i zaczął celować w dziewczyny. Ivanka podzieliła się z nami emocjonującą historią z Wielkiego Poniedziałki: „Zaczęło się już w niedzielę przed snem, kiedy pod moim adresem zaczęły padać groźby, że dostanie mi się za cały rok. Więc nie próżnowałam i od razu jak tylko moja druga połówka zasnęła, poszłam dobrze ukryć rózgę. Rano obudziły mnie ciche, ale wściekłe przekleństwa i poruszanie się po mieszkaniu. Następnie usłyszałam grzebanie w szufladzie z łyżkami i zrozumiałam, co się dzieje. Szybko zamknęłam się w sypialni, czym podniosłam mu poziom adrenaliny, ale po wszystkich barwnych groźbach pokornie otworzyłam drzwi. To, co się później stało, na szczęście nie ma dokumentacji fotograficznej. Jednakowoż nie ma się co dziwić, że człowiek po świętach zaczyna chorować :-D.” Dobrze, że Wielkanoc jest raz w roku. Danka G. z Adelką również zamknęły się w domu i nigdzie nie wychodziły, zanim powietrze nie zrobiło się czyste. Po południu zachciało im się czegoś słodkiego, więc poszły z koleżanką do cukierni. Chorwacki Igor nie chodził z rózgą, ale zrobił sobie wycieczkę do Ołomuńca, gdzie spotkał się ze swoją koleżanką z Francji i poszedł z nią do indyjskiej restauracji, w której Igor zamówił Laal Maas. To, co stało się później, Igor barwnie nam opisał: „Wystarczy tylko powiedzieć, że kelner dwa razy wracał i pytał, czy jestem pewny swojego zamówienia. Pierwsza sekunda po spróbowaniu była OK, ale później zaczęło się FIRE SHOW. Zaczęło palić mnie całe gardło, a po wypiciu wody było jeszcze sto razy gorzej. Opanowała mnie dwuminutowa panika. Wierzcie temu, że taki posiłek pali trzy razy. W ustach podczas jedzenia, żołądek piecze jeszcze kilka dni później, a tego trzeciego sami dowiecie się, gdy spróbujecie. Ale Sweet lassi (indyjski napój) był świetny!” FOTO. Dzięki Igor, ale my nie musimy próbować wszystkiego ;). Trenki również nie chodził z rózgą, ale za to z sukcesem pozbawili go w szpitalu kamienia w nerce, który dokuczał mu od piątku. Radek z rodziną wykorzystał dzień wolny na wycieczkę na Prašivą FOTO. Pogoda im sprzyjała, nawet nie zmokli. Hance odwrotnie, pogoda nie sprzyjała. Weszła z partnerem na Praděd, na dole było pięknie, ale im byli bliżej nadajnika, tym robiło się gorzej FOTO. A aby nikomu nie było szkoda, we wtorek przywieźli pogodę z Jeseników ze sobą do domu :).  Wtorek: Szef, Danka i Jirka Š. zaczęli dzień wspólnym śniadaniem. Zespół słowacki miał później naradę o NAFku, możemy być spokojni, są na finiszu. Sofia skończyła post przedwielkanocny, więc pierwszego dnia w pracy po świętach porcjowała baranka na Houstonie FOTO, co prawda ostrzem w drugą stronę, ale i tak jej się udało. Zuzka przedstawiła nam swoją nową prawą rękę Kamčę. My ją witamy i wierzymy, że będzie jej się między nami w firmie podobać. Honza C. na Houstonie próbował rozwiązać trudny problem. Pisał mail do człowieka, u którego nie było jasne, które to imię a które to nazwisko. W końcu podjął salomonową decyzję i zaczął mail słowami: Szanowny Panie Inżynierze. Po długim czasie znalazło się kilku entuzjastów sportu, którzy poszli po pracy na squash Juraj, Jirka Š. i Zuzka dobrze się bawili. Zuzce nie za bardzo szło, była zła na siebie, aż strach było patrzeć. Przy czym wygrała 6:0 z Jurajem. Zuzi, nie bądź dla siebie taka ostra.  Środa: W środę obudziliśmy się w śniegu i wszyscy byliśmy tym niezmiernie zachwyceni :P. Zwłaszcza nasi handlowcy, którzy jeżdżą już na letnich oponach. Jirka Š. trochę się przez to stresował, ponieważ musiał jechać na Słowację przez Bílą. Na szczęście przejechał w porządku, po południu jednak usłyszał w radiu, że droga została zamknięta z powodu śniegu FOTO. Po drugiej stronie gór było sucho i pięknie, a po śniegu ani śladu. Trenkiemu leczenie w szpitalu przyniosło zapalenie żył, więc w środę, dzień po wypuszczeniu, był tam z powrotem. Zaczęto leczenie ręki, które nie bardzo pomagało i puchła coraz bardziej. Dlatego dzień później znów musiał pojawić się na pogotowiu, tam zmienili mu leki i zapalenie w końcu przestało się rozszerzać. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia. Lukáš V. pojechał odebrać Kubika ze szkoły, po raz pierwszy został tam aż do 16:15. Zuch z niego, dał radę i witał tatę z uśmiechem. Lukáš V. nie wziął wózka, dlatego drogę z przedszkola Kuba musiał pokonać na piechotę. Cały czas rzucali się śnieżkami, Kubik rzucał w tatę, który musiał mu najpierw kulkę ulepić. W normalnych okolicznościach pewnie nie doszedł by sam do domu, a w taki sposób dobiegł do niego. Jak mówi Lukáš, do dzieci trzeba mieć podejście.  Czwartek: Jirka Š. prowadził wykład na VŠ w Bratysławie, który skończył się oklaskami. Radek pożytecznie i przyjemnie spędził wieczór. Wziął udział w spotkaniu w bibliotece o nazwie „Stanislav Motl oraz sława i przekleństwo Lídy Baarovéj”. Pod koniec był czas na bardziej aktualne tematy.  Piątek: Do Lukáša V. przyszły skarpetki do biegania. Jego wyposażenie pomału się rozszerza. Czasy, kiedy biegał w dresie i bluzie, dobiegają końca. Jedne skarpetki za 500 koron to sporo, na szczęście kupił je ze zniżką w promocji i na koniec kosztowały tylko 250 koron za parę. Podobno są super! Po pracy żegnaliśmy się z Ondrą Ž. z zespołu morawskiego w barze Dwa promile. Jak na to, że to pożegnanie, było bardzo wesoło. Zamknięcie, które według godzin otwarcia miało być o 22:00 Danka G., Zuzka i Andrea przeciągnęły do drugiej rano. Ondra od kolegów z zespołu dostał na pamiątkę kolaż z nowych zdjęć profilowych nas wszystkich FOTO. Ondrze życzymy powodzenia w nowej pracy i mamy nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie.  Weekend: W sobotę wieczorem odbywał się w Ostrawie Nightrun. Z NARu biegł Lukáš V. i Malcolm FOTO. Malcolm skończył na 3 miejscu w swojej kategorii, co jest super wynikiem. Lukáš V. postawił sobie za cel biegać aż do 70-tki, utrzymać formę i również kiedyś stanąć na podium. Teraz jeszcze czas 47:57 nie wystarczył, ale zajęcie 50-ego miejsca to również sukces. Jesteśmy z was dumni chłopaki. Wyścig miał Start i Metę na placu Masaryka. Lukášovi wszyscy mogli pozazdrościć, ponieważ miał największą szatnię ze wszystkich – całe piętro NARu. Posłusznie zgłasza, że wszędzie za sobą zamknął i zgasił światło :). Trenki z rodziną wyruszył w sobotę do miasta na Street food festiwal, gdzie spróbował świetnych słodkich i słonych przekąsek FOTO produkcji tzw. „autek z jedzeniem” – foodtracks. Lucka K. podróżowała w sobotę z mężem na przyjęcie z okazji 30-stki kolegi. Tort przewozili z domu w bagażniku i kończyli go już na miejscu FOTO. Mimo trudnej i wyboistej drogi do górskiego domku, przekazali tort bez żadnych problemów solenizantowi. Peťa D. był z rodzinką na tradycyjnym grillowaniu kurczaków na wsetyńsku. Pogoda wciąż nie sprzyjała, było tak zimno, że kurczaki nad ogniem miały z tego powodu gęsią skórkę FOTO. W niedzielę rano Danka G. pojechała z Adelką jeździć na łyżwach, później były na obiedzie w Landek Parku i patrząc przez okno, gdzie raz było słońce a raz śnieg, zastanawiały się, czy pójdą się przejść, czy skorzystają z toru bobslejowego. Pod koniec znalazły się przypadkiem 600 m pod ziemią i obejrzały havířską łańcuszkową szatnię FOTO. Ja razem z dziewczyną Káťą odwiedziłem w sobotę w Výškovicach restaurację Stračena PUB, gdzie gotują dania z produktów ze swojej własnej biofarmy. Wszystkim mogę ten lokal polecić, jedzenie i napoje (piwo jagodowe) były wyśmienite FOTO, a obsługa bardzo miła. W niedzielę poszliśmy z Jurajem do kina FOTO na film „Masaryk”, który był naprawdę świetny oraz na film „Zaginione miasto Z”, tego z kolei na pewno nie możemy polecić :D. Wszystkim bardzo dziękuję za to, że nie zostawiliście mnie i wysłaliście mi mnóstwo historii. Życzę wam pięknego tygodnia. František S.

Tobogan / 15. tydzień

18KWI

Tobogan / 15. tydzień

18. 04. 2017 09:22 Jan Šlachta

W tym tygodniu zaszczyt przypadł w udziale mi, więc zaczynajmy nasz TOBOGAN. W poniedziałek zaczęło się od akcji. Jirka Špalek bał się, że będzie musiał zamówić jeszcze dodatkowy wózek do samochodu, ponieważ wyszło tak, że pomagał w przeprowadzce do innego miasta naszej Lucce, ale na szczęście tylko częściowo, a ona będzie nas dalej odwiedzać w Ostrawie. Ponieważ Jirka podróżował, z małym Adikiem na warsztaty musiał iść dziadek – robili papierowe koszyczki na wielkanocne jajka. Gdybyście przypadkiem potrzebowali pomysłu na prezent dla Honzy J., kupcie my atlas. Najpierw przez trzy godziny myślał nad tym, jak jedzie się do Bratysławy, a później zapytał, jakie państwo znajduje się na południe od Słowacji. Dobrze, że pan Google i nawigacja działają. We wtorek Jirka miał spotkanie ze słowacką rzeczywistością naszych poczt. Poszedł tylko odebrać jakieś papiery, pusta poczta, nigdzie nikt nie czekał, żadnej kolejki, a i tak zajęło im to 25 minut. A ja brałem udział w karnawale, który był na ostrawskim rynku i zrozumiałem, że nie zawsze można wierzyć cenom za gramy, ponieważ później miska haluszek wychodzi bardzo drogo :D FOTO, FOTO. We wtorek Ljilji i ZuzKa pojechały na konferencję do Budapesztu. Według Ljilji atmosfera była bardzo business, więc zgaduję, że zrealizowały wszystko, co chciały i przynajmniej trochę bawiły się w Budapeszcie FOTO. Ja osobiście bardziej zazdroszczę tego, że po konferencji pojechała na wycieczkę do Serbii odpocząć od tego pośpiechu w Ostrawie. Jirka w środę śpieszył ze Słowacji do domu, żeby skończyć pakowanie rzeczy, ponieważ miał zaplanowaną wycieczkę z rodzinką. Pojechali do Podiebradów, zwiedzili Karlsztejn i skończyli w Pradze. A ponieważ w Pradze jest super, zrobili tam aż 60 tysięcy kroków (nie wiem, kto z nich to liczył) i zdążyli pójść do kina, obejrzeć przedpremierowo „Dzieciak rządzi” – rodzice zachwyceni, dzieci dały radę, albo może odwrotnie. Zdążyli nawet obejrzeć wystawę lego, skydive arenę – może dzieci zostaną spadochroniarzami i patrzyli w lustra na Petrzinie FOTO i FOTO. Ponieważ ten tydzień był skrócony, już w czwartek czuć było piątkową atmosferę. Po niektórych było to widać bardziej, niż po innych, na przykład Danka zawołała mnie, żebym rozwiązał bardzo techniczny problem – nad „t” cięgle wyskakuje jej zmiękczenie/znak diakrytyczny – po dokładniejszym badaniu okazało się, że to tylko plamka na monitorze. I w ten sposób przechodzimy do długiego weekendu, a ponieważ był zielony czwartek, to wypiłem w piątek zielone piwo, jeden dzień do góry nogami :D FOTO. Rodzina Kaplanów pojechała na długi weekend do Włoch. Chwilę zostali w Lago di Garda, a później na dwa dni do Wenecji. Podczas wycieczki podziwiali szklarzy z Murano, smakowali dobrą kawę i sztukę w galeriach. Głównie korzystali ze słońca, którego u nas było mało FOTO, FOTO, FOTO, FOTO i FOTO. František z dziewczyną zdecydowali, że weekend spędzą na Słowacji i uprzyjemnili go sobie wejściem na miejsce pielgrzymek – Živčáková FOTO. Tomáš też zdecydował się spędzić święta na Słowacji, ale niestety w szpitalu. Znaleźli u niego kamień – miejmy nadzieję, że to diament, aby przynajmniej do czegoś te odwiedziny w szpitalu się przydały. Według Tomáša ten kamień to drań, ponieważ nie bardzo chce mu się wyjść. Poza tym szpital ok, ale po tej wizycie długo nie będzie chciał na niego patrzeć. Życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia FOTO. Coś weselszego. Ivana spędziła weekend z rodziną i wcale się nie nudzili. Obejrzeli stoły – 4 nogi i deska, albo może miały to być štoly (słowackie sztolnie), tutaj widać, że diakrytyka jest ważna. Później zbudowali podstawy domku i podziwiali piękno krajobrazu oraz starych zatopionych kamieniołomów FOTO, FOTO i FOTO. Nasz miły Hanesko jest bardzo wielkanocnym stworzeniem. Najpierw z rodzinką robili nietradycyjne zajączki wielkanocne, później bardziej tradycyjne wielkanocne ozdoby, a na koniec bawili się najbardziej tradycyjnymi wielkanocnymi zwyczajami w Rožnovskim skansenie FOTO. A w przedostatnim wpisie Hanka ma wiadomość dla Honzy Š.: „poszliśmy zobaczyć tę twoją kochankę :-)„ i znaleźli tam „Miejsce do pogłaskania” :-) FOTO. Juraj

Tobogan / 14. tydzień

10KWI

Tobogan / 14. tydzień

10. 04. 2017 09:00 Jan Šlachta

 Poniedziałek: Dzień zaczął się zdenerwowaniem Zdeňka. Zwracał nam po zmianie opon służbowego Rapida, który nie przejechał jeszcze nawet 20 000 km, ale odrapany jest najbardziej z naszych samochodów (FOTO a FOTO). Zdeněk chciał go od razu oddać do naprawy, czym zaburzył plany w kalendarzu pod napisem Rapid, gdzie ten pojazd miał całkiem zapełniony tydzień. Na szczęście Zdeněk ochłonął i samochód idzie do naprawy w przyszłym tygodniu. Wyglądało na to, że w poniedziałek nie będzie więcej kryzysów, ale myliliśmy się – mało brakowało a na samym początku tygodnia musielibyśmy poradzić sobie ze śmiercią. Sala szkoleniowa była zajęta przez zespół PL i ich gościa, a do mnie przychodziły wiadomości typu: Cześć Ivi, proszę, powiedz mi, kiedy w sali szkoleniowej będą mieć przerwę, mam nadzieję, że będą :-D, bo inaczej umrę z głodu”. Na szczęście sala zwolniła się na czas i nie było strat w ludziach. W poniedziałek przywitaliśmy również między nami nowego kolegę – Davida Salzmanna.  Wtorek: Tego dnia masz zespół zasiliła pani Eva Jiříčková, która dołączyła prawie w swoje urodziny, ale trochę wybiegam w przyszłość ;-). Bohaterem dnia stał się pan Kobělka, który spiłował ostre krawędzie uchwytu na papier toaletowy w pomieszczeniu szkoleniowym. Kto się zranił (i jak zauważono później, nie była to jedna osoba) – wie o czym mówię :-). Jirka Š. miał, podobnie jak nasze służbowe auto, zapełniony kalendarz. We wtorek wczesnym rankiem wyruszył w drogę, już przed południem był na kilku spotkaniach, a po południu prowadził mini szkolenie z zapytań u potencjalnego klienta. Po południu spotkał się z Jedlošem w pensjonacie, a później poszli z partnerem dyskutować o tym, jak dalej układać naszą współpracę.  Środa: Nigdy nie jest za wcześnie, żeby podnieść poziom cukru luksusowym deserem (FOTO). Nasza nowa koleżanka Eva upiekła na swoje urodziny pyszny Míšovy deser. Samochód pana dyrektora będzie dalej jeździć na starych mapach. U Hellera pomieszali zamówienia i nie zamówili aktualnych map, więc czekamy aż przyjdą te właściwe i wierzymy, że w międzyczasie pan dyrektor nigdzie się nam nie zgubi. W środę Zdeněk zmienił opony już w piątym samochodzie a my mieliśmy nadzieję, że będzie z sukcesem i szybko kontynuować do pełnej ilości. Dzieliliśmy się tym zachwytem, aż nas w czwartek zaskoczyło… no przecież chwilkę poczekacie ;-). W środek wielką przygodę przeżył też nasz Ráďa. Wieczorem po raz trzeci poszedł na ping pong i po raz pierwszy udało mu się wygrać seta z kolegą. Robi postępy, a my go chwalimy, że tym razem bez kontuzji :-). Adelka Danki w końcu doczekała się swoich wymarzonych rolek. Niestety przyszły w dzień, kiedy zaczęła chorować i treningi trzeba było przełożyć, a na rolki patrzy w pokoju. Adelce życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i wielu bezpiecznie przejechanych kilometrów.  Czwartek: Ráďa był na przygotowawczym międzynarodowym meczu hokejowym, konkretnie 18-letnich graczy. Po dłuższym czasie „wystał” nasz hymn, a w bonusie dostał również fiński. Mecz trzymał w napięciu do ostatniej sekundy, ponieważ Czesi wygrali golem w tej ostatniej chwili. Jirka dalej pracował jak pilna pszczółka, taka jak te, które nam teraz pięknie bzyczą w rozkwitających drzewach. U klienta naprawił nawet problem z podłączeniem do wifi – byli bezradni i mimo że wszystko rozwiązał restart routera, Jirka był dla nich, zupełnie jak dla nas pan Kobělka, bohaterem dnia :-). Przypominamy jeszcze zagadkę ze zmianą opon. Jak już było wspomniane, zachwyt ze zmiany zepsuła trochę przygoda, w której autem z właśnie zmienionymi oponami jechała Andy Š. Po drodze do Warszawy złapał ją grad (FOTO), ale wszystko skończyło się dobrze i cała i zdrowa wróciła do domu w letnich oponach.  Piątek: Dzisiejszy dzień znów mamy urodzinowy. Lili obchodziła okrągłą 30 (FOTO, FOTO). Ugościła nas słodkościami ze swojej ojczyzny (FOTO). Ráďa ze swoją piękną rodzinką pojechał do Cieszyna na wydarzenie „Rynek smaków”. Cały plac pełen stoisk z różnymi mięsnymi i niemięsnymi frykasami. Tradycyjnie najlepsze były belgijskie frytki w ogromnym rożku (FOTO). Jirka Š. spędził z rodziną również piękne popołudnie przy grze Carcassonne (FOTO).  Sobota: W weekend Jirka Š. zmienił opony również w swoim samochodzie. Igor H. sobotnie popołudnie urozmaicił sobie z żoną pójściem na musical Rocky. Nie mieli wygórowanych oczekiwań, ale muzyczny i sceniczny poziom ruchliwego a czasem także wzruszającego show przyjemnie ich zaskoczył (FOTO). Ráďa pojechał z synami na warsztaty parkourowe, gdzie chłopcy nauczyli się nowych elementów i udoskonalili już używane z mistrzami tej dziedziny (FOTO, FOTO). Było to interesujące, ale tylko do oglądania, ponieważ sam na pewno by nie spróbował. Chłopcom dał podwieczorek na wzmocnienie ;-) (FOTO). Na rynku w Olomoucu sprawdzali jeszcze, jak wyglądają przygotowania do Wielkanocy (FOTO), a wieczorem spieszyli do Karviné na emocjonujący mecz piłki nożnej przeciwko praskiej Slavii (FOTO).  Niedziela: Ivana i jej partner zrobili sobie spacer dookoła zbiornika wodnego Žermanice (15 km!!!). Wrócili do domu przyjemnie zmęczeni. Przynajmniej Ivana – Martin się do niej nie odzywa :-) (FOTO). Ivana

Tobogan / 13. tydzień

03KWI

Tobogan / 13. tydzień

03. 04. 2017 09:22 Jan Šlachta

 Przedponiedziałek. Igor M. przeżył po weekendowym odpoczynku w Chorwacji niewiarygodne perypetie w drodze powrotnej z podroży służbowej. Pociągi i autobusy mówiąc krótko zmówiły się przeciwko niemu i trasę Zagrzeb–Wiedeń–Ostrawa zakończył przyjściem do pokoju aż o 5 rano, a po godzinie snu wstawał do pracy.  Poniedziałek. Ondra po swoim przyjściu wywołał w biurze specjalną atmosferę, silnie „wyperfumował” całe miejsce aż do wind przywiezionym przez siebie dojrzewającym serem szwajcarskim. Iva po przyjściu wyglądała jak kupa nieszczęść. Wycofując z parkingu nie zauważyła słupka i zaznaczyła go sobie na tylnym zderzaku FOTO. Pan dyrektor zachorował, Danka G. przez telefon rozumiała co dziesiąte słowo. Po krótkich popołudniowych naradach Jirka Š. ruszył z Jedlošem w kierunku Koszyc, gdzie w ciągu dwóch kolejnych dni czekały ich trzy szkolenia.  Wtorek. Zuzka pojechała w podróż służbową do Austrii, Sofii również rano nie było i w biurze zapanowała niezwykła cisza. W firmowych samochodach zaczęliśmy zmieniać opony na letnie. W Citigo zacięły się hamulce, na szczęście zostały szybko naprawione i również mogły przejść na letnie obuwie. Lukáš K. z małym Matúšem poszli razem z Katką zrobić USG. Kiedy mały Matúš zobaczył na ekranie dzidziusia, chciał od pani doktor, żeby jemu również zrobiła USG, aby mógł zobaczyć również swojego dzidziusia w brzuszku :-) Zespół CZ rozpoczął serię warsztatów Areny Praktycznej. Premiera odbyła się w Pilznie, atmosferę dopełniała niecodzienna przestrzeń obiektu DEPO 2015, dlatego pierwsza Arena stała się niezapomnianym doświadczeniem dla wszystkich uczestników. Już teraz cały zespół cieszy się z kwietniowej kontynuacji w Uściu nad Łabą i Libercu. Trenki pojechał z Lilą do Chorwacji. Na wstępie odbyło się kilka spotkań, dopracowywane były detale z występującymi na dniu aukcyjnym w przyszłym tygodniu. Wieczorem Jirka Š. i Jedloš na wzór ostrawskich wtorków poszli na squash, tym razem w Koszycach. Danka G. i Adelka kibicowały małym atletom we wiosennym czwórboju. Lila dowiedziała się, że w hotelu jest basen. Niestety nie zabrała ze sobą stroju kąpielowego, więc poszła na zakupy. Po dłuższym wybieraniu i przymiarkach wróciła do hotelu dopiero pod wieczór. Basen był już zamknięty.  Środa. Trenki przed śniadaniem poszedł do hotelowego basenu, Lila nie. Po spotkaniach również poszedł na basen. Po godzinie wygonił go z niego tłum niemieckich emerytów. Chwilę później Lila puka do jego drzwi i pyta, kiedy w końcu idzie popływać. Sama nie chciała iść, więc znowu pech. Pan dyrektor wrócił do nas do biura. Andrea Š. z nowym kolegą Tomášem pojechali na spotkania do Warszawy, po drodze zatrzymali się nad Wisłą pod pomnikiem Syrenki FOTO. Ondra nareszcie skończył malować pokój dziecinny dla Vojtíška. Następnego dnia na obiedzie z Lukášem K. miał jeszcze farbę we włosach.  Czwartek. Ostatnia szansa dla Lili na hotelowy basen – ocena sytuacji była tak, że nie zdąży już wysuszyć włosów. Więc nowy, nieużywany strój jechał z powrotem do Czech. Zespół SK po powrocie swoich członków z dalekiego słowackiego Wschodu miał dzień narad – NAF szybko się zbliża. Trenki z Lilą przenieśli się do Puli FOTO i Rijeki na konsultacje z klientem. Po spotkaniu mieli okazję na zwiedzanie z przewodnikiem supernowoczesnej hali. Ponieważ chodziło o fabrykę wyrabiającą maści i leki, założyli odpowiednie stroje ochronne, aby nie naruszać sterylnego środowiska FOTO. Pod koniec obejrzeli także historyczne wnętrza apteki, która była poprzednikiem obecnej fabryki FOTO. Korpus zespołu EU wybrał się na najlepsze lody w centrum, Igorowi w trakcie czekania na „aż wyleci ptaszek” język przymarzł do rożka FOTO. Później w sklepie Adelka i Igor nie mogli odpuścić sobie żartów ze wzrostu Jany, w czym pomogło im zauważenie, że wystarczy dla niej zupełnie miarka w dziale dziecięcym sklepu obuwniczego FOTO. Adelka o 4 rano pojechała w ramach studiów z „polonistami” na spotkanie organizowane w Polskim Instytucie w Pradze. W ambasadzie spotkała się z polską ambasadorką. Na obiad miała tradycyjne polskie dania: żurek i pierogi. Później wszyscy wzięli udział w trzygodzinnym zwiedzaniu miasta z polskim przewodnikiem. Wieczorem była już bardzo zmęczona i cieszyła się z powrotu do domu, o 2:15 w nocy była w Ostrawie – w kombinacji z „bezużyteczną” MHD powrót nie był zbyt przyjemny. W serwisie przy wymianie oleju w samochodzie M zespołu panowie mechanicy znaleźli przy silniku małe, upieczone zwierzątko FOTO. Zuzka na wysłaną aktualizację do eBF dostała pierwszy anonimowy miłosny (roboczy) list – ze wszystkimi osobistymi i firmowymi danymi w stopce maila. Sofi tak cieszyła się z weekendu, że przy wychodzeniu zrzuciła i rozsypała stojak z ołówkami, które później grzecznie zbierała. Jirka Š. pojechał z Ádíkem w kierunku Jeseników, wieczorem dotarły również dziewczyny Špalkove.  Weekend. Špalkovie się opalali, Nelinka trenowała na łyżworolkach. Lukáš K. otwierał wiosenny (futbolowy) sezon. Kaplanowie byli na świetnym koncercie DIRE STRAITS. Nawet bez Knopflera to wspaniałe przeżycie FOTO. Danka G. i Adelka zapaliły świeczkę na placu i uczciły tym pamięć Věry Špinarové FOTO. Spacer się przeciągnął, dziewczyny odświeżyły się ulubionymi lodami włoskimi, kolejny przystanek był w kawiarni Čauky mňauky - FOTO, a wszystko skończyło się na panini w Polo Caffé. W niedzielę Adelka dokazywała na łyżworolkach pod okiem młodych i przyjaznych instruktorów. Andrea Š. pojechała z rodziną do chotěbuskiego Parku Archeologicznego. Mieli primaaprilisowy wykład i musieli uważać, aby nie dać się złapać FOTO. Adelka i Igor spędzili przyjemne sobotnie popołudnie i wieczór u małej Janičky na pierwszym tegorocznym grillowaniu. Lucka z mężem szli na dziecięce przyjęcie. Oboje dobrze się na takich przyjęciach bawią, jest to dla nich okazja, żeby się za coś przebrać FOTO.  Radek

Zuzčin deník

2018-01-02

Dzisiaj nasze biuro, po krótkiej przerwie świątecznej, znów zaczęło zapełniać się uśmiechniętymi twarzami wypoczętych kolegów. Martin słodziak podlał nieco zwiędłą choinkę mówiąc przy tym „przynajmniej ze współczucia”. Chyba wytrzyma do Trzech Króli! Życzymy spokojnego 2018! :)


2017-03-30

Dziś odbyła się największa do tej pory eAukcja typu HOLLAND o wartości około 1 mln euro. Nie chodziło o tulipany, ale skomplikowane technologie. Oszczędność szeregu dziesiątek tysięcy euro była zachętą do kolejnych takich aukcji i dowodem, że każdy z typów aukcyjnych ma swoje zastosowanie, z którego możliwościami należy się liczyć już w trakcie planowania strategii zakupu.


2017-02-08

Urządziliśmy turniej w aktivity. W firmie, gdzie pracuje 9 narodowości, do gry potrzebujemy tłumacza google, ale dzięki temu zabawa jest jeszcze lepsza. Wybrałam jeden z najlepszych rysunków, na którym jest jamnik długowłosy i może trudno to uwierzyć, ale został odgadnięty :)


2016-11-08

Dzisiaj dzwonił Tomáš Šturala i powiedział, że o siódmej rano spadł u niego dyplom FSA z 2012 roku, a godzinę później spadł też ten z 2013, więc sprawdza, czy w Ostrawie wszystko w porządku. Melduję, że jesteśmy przygotowani. Spadające dyplomy były widocznie zapowiedzią ostrawskiego spotkania. Miasto stoi, sale gotowe, a my czekamy na was. Zaczynamy!!! ZuzKa


2015-12-15

Na spotkaniu świątecznym odbył się konkurs na najlepszego kucharza. Naprawdę trudno zrozumieć, jak wspaniałą mięsną roladę i danie z szynką mogło pokonać ciasto marchewkowe. Prędzej bym uwierzyła, że ciasto zostało zdyskwalifikowane, niż że otrzymało pierwszą nagrodę. To są Święta!


2015-12-08

W poniedziałek czeka nas wigilia firmowa. Morki wyciągnął z kapelusza Janču Vítovą, której anonimowo miał kupić świąteczną niespodziankę. Bał się, że może zapomnieć, więc poprosił ją, żeby mu się jeszcze w piątek przypomniała. Jej to się trafiło :)


2015-12-04

Dzisiaj mamy turniej squasha. Wszyscy są wyspani i przygotowani do boju. Chcą mieć równe szanse, więc najważniejszy jest teraz wybór obiadowego menu. Jestem bardzo ciekawa czy ostatecznie będzie to pizza, czy może kaczka.


2015-12-04

Wypróbowaliśmy promocję „Bożonarodzeniowe ptaszki” i chyba nikt z nas nie wierzył, że już w grudniu będziemy mieć tyle rejestracji. Niewiarygodne. Dziękujemy wszystkim za zaufanie, bardzo nas to cieszy.


2015-11-02

Word czyni cuda. Tomaša Kravčíka za pierwszym razem zamienił na Krásného (pięknego), a przy drugiej próbie na Kravičkę (krówkę).


2015-10-29

Wiecie, że mamy dzisiaj światowy dzień udaru? Spędźcie go w dobrym zdrowiu!


Back to Top